Wtorek 17.07 – Dzień 2

Wtorek 17.07 – Dzień 2

With 0 Comments, Category: Istambuł 2012,

Trzy, dwa, jeden! Jesteśmy na wizji! Koniec przygód z ringiem! Sparingi – jak donoszą – nie odbyły się! Szkoda, mieliśmy nadzieję, że kogoś nagrodzimy po powrocie! (Kto nie wie o co chodzi, powinien przeczytać relacje z pierwszego dnia). Ale tutaj najważniejsza jest „napompowana furmanka” jak stwierdził jeden z uczestników –  Mały – tak mówi na niego grupa. Oczywiście mowa jest o Mateuszu!

Obudzili się o godzinie 6 rano! A o 6.15 odbyła się już Msza Święta! Kazanie nie za długie, bo przecież do przejechania jest ponad sto kilometrów! Rowerzyści zapakowani wyruszyli w trasę!  No może nie tak szybko.. Wcześniej musieli wsiąść na rowery.. i jeszcze – jak wczoraj ksiądz wchodził na swój pojazd z półobrotu jak Chuck Noris, to dziś grupa stwierdziła, że potrzebne mu są schodki! Tak więc zwracam się teraz do ekipy, która do nich dojedzie! Nie zapomnijcie drabinki!

Poranek był niezbyt ładny! Przypominał zimę.. Było ponuro, źle się jechało, troszkę pokropił deszcz! Wiecie jak to jest! Z czasem zaczęło pojawiać się Słońce, a wraz z nim energia do szybszej jazdy! Ogólnie trasa składała się z krótkich podjazdów i długich, relaksujących zjazdów! Niekiedy liczyły sobie one około 8km! Tak da się jechać! Wiatr we włosach i do przodu! Prędkość 10 km/h, 50 km/h i tak w kółko! Jazda była bardzo, ale to bardzo szybka! Uwarunkowane wszystko było ukształtowaniem terenu!

Księdza Grzegorza dzisiaj troszkę znosiło do środka jezdni! Oczywiście wielkim zdziwieniem dla niego było, jak przejeżdżające samochody na niego trąbiły! „Przecież ja dobrze jadę! To im się coś ubzdurało”! Efektem czego było krótkie zjechanie z trasy w inną drogę! Aż dwa razy! Ale po 10m, jak mówią wracali na swój tor!

Około godziny 18 nasi Śmiałkowie dojechali do Preszowa! Nocleg znaleźli w klasztorze u księży franciszkanów! Uwaga! Nie mają pryszniców! Ale z wcześniejszych podróży wiemy, że i w takich sytuacjach sobie radzili! Jak tym razem?  Nie będę w to wnikał!

Ksiądz stwierdził, że już tylko zostało im iść na zakupy, bo trzeba coś jeść, a zaraz po tym pójdą łapać okazje… yyy, to znaczy okazy.. różne ptaki i inne zwierzęta! Trochę się zakłopotał… Pewnie chcą tanio zjeść!

 

CIEKAWOSTKA

Ciekawostka raczej powinna się nazywać – wykroczenia przeciw prawu! Dzisiaj znowu – nie kto inny jak Mateusz – przekroczył prędkość o 25km/h! Może wydaje mu się, że jedzie motocyklem! Dla tych, którzy nie wiedzą jest to jedna z jego pasji!

 

Na koniec ciekawostka z innej beczki! Dziewczyny przez grupę zostały ochrzczone czołgami, lub też czołgusiami! Zapewne to przez ich zadawalającą jazdę! Wczoraj pokazały klasę i muszę stwierdzić, że te kilka godzin, które im towarzyszyłem, pokazały, kto tam wymiata! Na Adę i Anetę nie ma mocnych!

 

dzien 2

 

Bilans dnia:

Słowacja

143km

Pogoda piękna! Poranek trochę przypominał zimę!

Maksymalna prędkość dzisiaj – 65km/h

Krótkie podjazdy, długie zjazdy!

 

Hasło dnia:

 

„Do zajechania jeden krok!” – krok, czy nie krok.. jeszcze przed nimi kawał drogi! To dopiero początek! Ale bądźmy optymistami!

 

Maciek: „Proszę księdza, czy ja umyłem prawe ucho, czy lewe? Bo nie pamiętam!”

Po czym wszedł do łazienki i wyszedł mówiąc: „Kurcze chyba umyłem obydwa!”

 

Pozdrowienia dla:

 

  • Pana wójta Andrzeja Pitera
  • Pana Fijaka – ksiądz stwierdza po pokonaniu 266km, że rowery to arcydzieło! Sprzęt działa rewelacyjnie, bez żadnych usterek! Mamy nadzieję, że tak będzie już do kolejnej wyprawy! Ciekawe gdzie ich w przyszłości poniesie!
  • Dla rodziny i znajomych od Anetki ;)

 

266

łącznie przejechanych kilometrów!

<