Sobota 28.07 – Dzień 13

Sobota 28.07 – Dzień 13

With 0 Comments, Category: Istambuł 2012,

Trzy, dwa, jeden! Uwaga bomba! Skaczę! Wiecie o co chodzi? Nareszcie relaks połączony z plażowaniem i skokami do wody.. Niestety nasi rowerzyści są rozczarowani, bo Morze Czarne, w istocie jednak nie jest czarne. No może trochę się zabarwiło, kiedy śmiałkowie odmoczyli w nim swoje brudy. Wtedy doszło do prawdziwej załamki, bo to, co w każdym bądź razie miało przypominać opaleniznę, okazało się nią w rzeczywistości nie być. Są teraz bledsi niż myśleli.

Dzisiaj nie obeszło się bez rowerów! 20 km przyjemnej i relaksacyjnej jazdy do Mamai -niedaleko położonego miasta. Owa miejscowość usytuowana jest pomiędzy jeziorem i morzem, stąd przygotowana jest na przyjęcie mnóstwa turystów. Jak mówią Leonidasi (grupa wsparcia -więcej o nich można poczytać w poprzednich relacjach) miasto jest atrakcyjne, poprzeplatane różnorakimi hotelami i restauracjami. Skończyło się na długim spacerze po deptaku, przy niemal zachodzącym Słońcu. Ale zacznę od początku…

Chojraki – a właściwie to już cała ekspedycja, bo i Grupa Leosia – obudzili się o godzinie 11.00. Nikomu się nie spieszyło, dlatego przy śniadaniu, zaczęła się poważna debata, jednak tematu nie ujawnię, bo sam go nie znam. Wiem tylko tyle, że nie chciało im się odchodzić od stołu. Możemy snuć domysły, ale prawdy i tak się nigdy nie dowiemy. Następnie uczestnicy rajdu udali się na plażowanie i tak spędzili resztę dnia. Woda, zdobywanie ciemnej karnacji, kąpiel i jedzenie! Tego im było trzeba, żeby znowu powrócić do sił, bo jutro kolejne 150km do przejechania. Po dniu spędzonym nad brzegiem morza rowerzyści postanowili przypomnieć sobie, jak to właściwie sie dzieje, że rower jedzie kiedy się na niego wsiądzie. Doszli do powalających wniosków – trzeba zacząć ruszać nogami! Ot co!

Grupa wsparcia „Leoś i przyjaciele” oprócz części zamiennych, jedzenia i podręcznych toreb dostarczyła ekipie źródło witamin. Ks. Grzegorz skarży się, że dostał jakieś proszki. Dokładnie nie wie co to jest, ale ważne, że poprawiło to jego stan fizyczny. Pani pielęgniarka na pewno się na tym zna, więc bez obaw!

Jednego jestem cały czas ciekawy, kto teraz tam gotuje? 4 kobiety! A „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść!”. W prawdzie sześć ich jeszcze nie ma, ale to już jest bardzo dużo rąk do przyrządzania potraw. Przysłowie jednak nie jest fałszywe, a oni nie skarżą się na brak posiłków. Może kogoś zatrudnili, a może mają ustalone dyżury?

 

CIEKAWOSTKA

Farciarze poczuli się dzisiaj, jak w jakimś kurorcie, czy SPA. Dokładnie nie wiem jak to się nazywa, bo nigdy mi to nie było potrzebne! Może ktoś odważy się podpowiedzieć mi tę dręcząc mnie kwestię w komentarzu! Nie chcę się powtarzać, no ale jednak muszę. Plaża, kąpiel w wodzie morskiej i…. masaże? Tak! Pani Ania wymasowała każdego z sześciu śmiałków! Trzeba przyznać, że mają szczęście, bo trafili na tak uczynną kobietę!

 

Dzień 12

 

Bilans dnia

20km

Rumunia

Maksymalna prędkość – 45 km/h

Relaks, powolna jazda i plażowanie!

 

Hasło dnia:

 

Na początek przedstawię bohaterów mojej jednoaktówki:

 

Mateusz – M

Obcokrajowiec – O

Ks. Grzegorz – G

 

Kiedy rowerzyści jeździli po Mamai, nagle jeden z mężczyzn zawołał:

 

O: „Polonia, Polonia!”

Ksiądz oczywiście musiał zareagować, bo ktoś ich w końcu zauważył!

 

G: „Tak Polonia! Dobrzyśmy są?

O: What?

M: Are we good?

O: Yeah! Good, good!

 

Specjalne podziękowania:

 

  • Dla Pani Doroty Dudy, Pani Teresy Mrowiec i Pani Mari Faber za przesyłki!
  • Dla wszystkich tych, którzy  wspierają nas modlitwą!

 

Pozdrowienia dla:

 

  • Ks. Piotra Wróbla! Nasz Lider ks. Grzegorz oznajmił mi, że to właśnie z tym kapłanem został skierowany na parafie Żywcu!
  • Ks. Sławka Szczotki
  • Parafian
  • Rodziny Państwa Dobijów!
  • Rodziny Pana Janusza, Teściów, Szwagra i drugiego Szwagra z rodziną od Janusza ;)
  • Rodziny ks. Kuby
  • Rodziny ks. Tomasza
  • Rodziny Pani Ani Wasilewskiej

 

1535

łącznie przejechanych kilometrów!

<