PrayBus relacja 4 – Roztrojenie

PrayBus relacja 4 – Roztrojenie

With 0 Comments, Category: PrayBus, Rzym 2013 PrayBus,

Rowerzyści Kochani jesteśmy tuż za Wami :-)

uBOGA… Nie myli się Papież Franciszek kiedy mówi,  że ubodzy to największy skarb Kościoła… sami doświadczyliśmy tego będąc gośćmi w parafii św.  Rocha w Donja Lastva, don Dejan proboszcz tejże parafii przyjął nas jak swoich, udostępniając nam wszystko co miał: dom parafialny,  skromną jadalnię. Mogliśmy wspólnie z parafianami a właściwie z przybyłymi… dwoma parafiankami sprawować Uroczystą Eucharystię. Tą Mszą rozpoczął działalność „Praybus Music Band Kąpany” w składzie: Kazimierz Parasyn- akordoen

Don Jakov- harmonijka ustna w tonacjach: C, D, G

Frankievka i Vinkowka- chórki

Barbara Bazylinska- wściekły sopran

P. Ania- aranżacje muzyczne

P. Maria- kierownik artystyczny

Śniadanie w parafialnym domu spotkań stało się czasem poznania sytuacji tutejszego Kościoła. Na pytanie: z czego utrzymuje się parafia skoro tak mało ludzi uczestniczy w liturgii, don Dejan pokazał na niebo i powiedział: To Jezus! Sam nie wiedział jak to się dzieje, bo nawet na paliwo do auta nie ma pieniędzy,  o ubezpieczeniu zdrowotnym nie wspominając,  ale jego wiara i serce jakie nam okazał mówiła wszystko

Praybus miał dzisiaj „roztrojenie” jaźni: czy do Dubrovnika płynąć łajbą, jechać na rowerach czy w tradycyjny sposób kontynuować drogę… Wyjątkowo zwyciężył rozsądek i „czerwony autobus” ruszył na wcześniej zaplanowaną trasę- wzdłuż wybrzeża Zatoki Kotorskiej… Nie ma takich słów, które oddałyby głębię naszych przeżyć w spotkaniu z Pięknem,  nasz zachwyt w naturalny sposób przerodził się w modlitwę uwielbienia.

Muzyka podobnie jak uśmiech nie zna granic i łamie wszelkie bariery dlatego nie mieliśmy problemu z nawiązaniem kontaktu z dwoma przesympatycznymi Irlandczykami podróżującymi na motorze:) podczas krótkiej przerwy na morską kąpiel.

Nastąpił przypływ sił witalnych w wyniku  których Don Jakov postanowił podzielić się z nami swoją radością, której wyraz dał żywiołową grą na harmonijce ustnej.

Obiadem okazał się dzisiaj pyszny arbuz, którego spałaszowaliśmy w 5, 6?  minut (czy coś koło tego), a koło tego miejsca postojowego:) było drzewo figowe, z którego gospodarz zrywał dla nas owoce… pyszne figi podarowane z miłością.

… Nim zdążyliśmy się zorientować swoje podwoje otworzył przed nami Dubrownik

Miasto bajeczne w którym czas jakby się zatrzymał… wąskie uliczki, kamienna zabudowa pamiętająca czasy rzymskie i zatopione wśród domów kościoły. Kolacja zapowiadająca nasz wieczorny rejs do Włoch: pizza i coś do picia i … w niewielkiej lodziarni… Mistrz Ząglerki Lodami, przesympatyczny sprzedawca, w którego rękach nakładane i podawane lody stawały się jakby piłeczkami no i czego można się domyśleć radości nie było końca.

Prom… to ostatni etap naszej dzisiejszej drogi i kolejne  niesamowite spotkania: „Hevenu shalom alehem” ta piosenka pozwoliła  się nam spotkać z Włochami,  Francuzami i razem uwielbić Boga… śpiewem i tańcem, a następnie wspólnie pomodlić się o Boże Błogosławieństwo na czas podróży: Ojcze nasz, Pater noster, Zdrowaś Mario, Ave Maria, Chwała Ojcu…, Gloria Patri…

Chcieliśmy tylko nadmienić gdyby ktoś czytając naszą relację miał wątpliwości to zapewniamy,  że nie zapomnieliśmy o priorytetowym celu naszej Misji- modlitwie,  towarzyszy nam ona cały czas, pamiętamy o Wszystkich intencjach nam powierzonych, no i oczywiście o Naszych Kochanych Rowerzystach.

Morze szumi, wiatr duje, jeszcze gdzie- niegdzie słychać rozmowy w tylu językach świata,  a my na pokładzie promu (niektórzy już w śpiworach w zarezerwowanych miejscach 1×1 przy burcie) płyniemy do Włoch. Jest godzina 00: 01…wstaje Nowy Dzień:)

 

Hasło dnia x2:

Good bless you – co w wolnym tłumaczeniu może oznaczać: dobre błogosławieństwo dla Was, dobrze Wam błogosławimy,  ale z wiadomych względów na pewno nie oznacza: niech Bóg Wam/ Ci błogosławi:)

Ks. Kuba w swoim kolejnym skrócie myślowym: Mam ręce zajęte palcami.

PrayBus

 

<