Poniedziałek 23.07 – Dzień 8

Poniedziałek 23.07 – Dzień 8

With 0 Comments, Category: Istambuł 2012,

Stało się! Rekord pobity! 204km to nie byle co… Niektórzy podnieśli poprzeczkę ustanowioną niegdyś w przedbiegach, tzn. w przygotowaniach do Tour De Istambuł. Pierwszy raz w życiu tyle godzin bez odpoczynku, czy nawet krótkiej przerwy. Sam na sam z rowerem przeciwko ruchliwej jezdni, olbrzymim tirom i trąbiącym samochodom.  Podołali… i za to im gratulujemy!

Zaczęło się wcześnie.. Ksiądz wziął sobie do serca marnotractwo czasu i postanowił dzisiaj obudzić wszystkich o godzinie 4.45. Mieli 15 minut na pozbieranie się i wstawienie na Msze Świętą. Po niej dziewczyny wcześniej przygotowaną „zaprawę” z 26 jajek wrzuciły na patelnie i zrobiły pyszną jajecznice. Śmiałkowie musieli zasuwać widelcami, bo czas naglił. Kilka minut po szóstej rowerzyści już zmagali się z bolącymi czterema literami, o których wspominałem w poprzednich relacjach i ciężkim pedałowaniem pod górę. Nie było łatwo – trasa była naprawdę ciężka, ale za to jaką teraz mają satysfakcję?! Siedzą szczęśliwi w ośrodku rekolekcyjnym u samych stóp Karpat. Widoki są cudowne… Znajdują się w malutkiej wiosce Zarnesti (obok Braszowa), gdzie cały czas poznają jakiegoś nowego księdza. Aktualnie organizują sobie grilla, a to wszystko dlatego, że rumuński ksiądz, który ich przyjął zna język angielski, rozmowa więc toczy się gładko.

W ciągu 9 godzin jazdy należałoby zrobić jakiś odpoczynek, chociaż kilka chwil. Ale księdza już dziś nic nie rusza, nawet to, że zgrzyta mu coś w rowerze. Aneta wpadła na genialny pomysł. Złapała gumę! Chcąc nie chcąc ekipa musiała się zatrzymać. Mateusz niby szybko wymienił przebitą dętkę i mogli ruszyć dalej. Najważniejsze, że trochę odetchnęli!  Dziewczyny cały czas w czołówce, jednak  nie na długo, wiecie dlaczego? Trzech chojraków: Janusz, Mateusz i Maciek postanowili je wyprzedzić  i pokazać swoją klasę pedałowania. Anetce trochę ulżyło, bo stwierdziła, że jadąc pod górę – a dzisiaj była nie jedna – tylko spowalniała całą resztę, trzymając się zaraz za księdzem. Kiedy asystowaliśmy im aż do granicy słowackiej, w Korbielowie był ogromny podjazd! Kiedyś tam jechałem na rowerze i trzeba przyznać, że było ciężko. Aneta trzymała się w szyku zaraz za szefem i jechała rewelacyjnie. Nie można jej wierzyć w to co wygaduje, bo być może to ze zmęczenia! Ta dziewczyna ma znakomitą formę.

Po drodze „Jednośladowcy” zwiedzili  średniowieczne miasteczko Sighisoara znajdujące się w samym sercu Karpat! Jak mówi ksiądz jest tam mieszkanie Drakuli. Niestety nie weszli do środka i zadowolili się oglądaniem go z zewnątrz. Zaś dwie najbliższe noce zafundowali sobie obok zamku Drakuli!

Jadąc dalej przed siebie (chłopcy prowadzą) nasze piękne dziewczyny nareszcie mogły się opalać, bo zostały w tyle i nikt im nie zabierał Słońca.. Bardzo dobrze im się jechało, bez żadnych komplikacji, cały czas rozmawiając i śmiejąc się. Facetom robiło się  trochę głupio, czy to aby nie z nich.. Tak gawędząc Czołgi, bo tak zostały nazwane Aneta i Ada, postanowiły zaatakować podium! Dla nich to pestka z masłem! Pod wieczór były tam, gdzie ich miejsce, a chojraków zsunęły na dalszy plan. Pokazały, kto tak naprawdę tam rządzi. A faceci zaczną myśleć zanim następny raz będą chcieli znowu załapać się na medal!

Rowerzyści są u progu Transylwanii! Polecam pooglądać zdjęcia w Internecie! Piękne miejsce… ile tam musi być natchnienia i Bożego Ducha! Założę się, że powstawałyby tam niejedne wielki  dzieła literackie i muzyczne świata. Miejsce cudowne! Będą tam przez najbliższe dwa dni i nie dziwię się im, bo warto tam zostać. Jutro odpoczywają, ale nie od rowerów, bo  trzeba jakoś przemieszczać się po tej cudownej krainie!
CIEKAWOSTKA

Dzisiaj ciekawostka bardziej ze sfery duchowej połączona z więzami rodzinnymi.. Rowerzyści modlili się tego dnia za P. Adama i P. Bernadettę – rodziców Anetki, którzy obchodzą kolejna rocznicę ślubu. To była główna intencja. Ich córka całą trasę modliła się za swoich bliskich! To 9 godzin nieustannych myśli z rodziną! 204km, z czego każdy poświęcony rodzicom! Piękny gest!

Nie wiem, czy wszystkim jest znany dokładny cel  rowerowej pielgrzymki? Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, to śmiałkowie postanowili dotrzeć do Hagia Sophia w Istambule – jest to Świątynia Mądrości Bożej. Idąc dalej tym tropem, po prostu chcą zdobyć trochę „oleju do głowy”! Maciek zauważył bardzo niepokojący fakt! Zaczyna mu rosnąć ósemka – ząb mądrości!

 

dzień 8

 

Bilans dnia:

Rumunia

204km

Maksymalna prędkość – 56km/h

Wzmożony ruch, trąbiące tiry i samochody

Jedna duża przełęcz

Jedna złapana guma przez Anetkę

Jezdnia bardzo dobra

 

Hasło dnia:

„Byle do przodu” – to stwierdzenie jak najbardziej trafne! Mają za sobą pierwszy tysiąc kilometrów!

 

Pozdrowienia dla:

·         Wójta gminy, Sekretarza i wszystkich pracowników od ekipy rowerowej

·         Kuby, Agnieszki, Kasi, Łukasza i Weroniki od Ady i Mateusza

·         Nóg Maćka, których nie ma ;)

·         Ks. Franciszka Płonki

·         Żony i dzieci, za którymi bardzo tęsknię. Janusz

·         Daniela od Anetki! Po powrocie czeka na Ciebie miła niespodzianka, na którą i tak podobno czekasz! Mianowicie brelok z Rumunii.

 

1100

łącznie przejechanych kilometrów!

<