Piątek 27.07 – Dzień 12

Piątek 27.07 – Dzień 12

With 0 Comments, Category: Istambuł 2012,

„…wielki wiatr towarzyszył podróżnikom przez cały dzień. Jedyny obraz przelatujący przed oczyma to gałęzie, worki, a niekiedy blachy porwane z gospodarstw. Po prawej stronie jezdni totalne wyniszczenie, jeden wielki, potężny komin wiatru, nieco bardziej znany pod hasłem trąba powietrzna. Dwóch, spośród wielu, zaliczyło bolesny upadek, wszędzie spustoszenie i strach. Ludzie pochowani w piwnicach i tylko mała grupka wjeżdża w epicentrum huraganu, niczym w tunel mogący przynieść satysfakcje i śmierć! Odważne decyzje, które mogą zaważyć nad sensem życia. Zawroty głowy, panika i niepewność…”

To nie tak! To fragment pamiętnika – anonimowego świadka kataklizmu! Naprawdę dzień zaczął się od porządnej pobudki w wykonaniu Ks. Grzegorza. Typowy schemat dnia i jazda. Po kilku kilometrach pojawia się już pierwsze zwątpienie i niechęć dalszego pedałowania pod górę. Grupa odczuwa wielkie zmęczenie i każdy kolejny kilometr przychodzi jej z trudem. Kto wie, jak to dalej będzie wyglądać?

Dzień był upalny i dodatkowo nie zapomniał o nich nieprzyjaciel, który wiał z ogromną siłą. Jazda pod wiatr jest strasznie męcząca, przez co rowerzyści od kilku dni robią przerwy… UWAGA! Co 20km… Niestety, albo stety, jest to tak ścisła ramówka, że rowerzyści nie chcą się zatrzymać nawet na minutę, jeśli nie osiągną „drugiej dziesiątki”. Dzisiaj Adzie rozwiązała sie sznurówka i przez kolejne 20km bała się, że sznurek zaplącze się w łańcuch, bo nie mogła się zatrzymać! Lepiej jednak byłoby, gdyby po mądrość udali się zawczasu, nim coś się komuś stanie np. przez buty..

Rowerzystom dodatkowo jazdę utrudnia ogromny ruch na drodze i przejeżdżające, trąbiące tiry. To już się robi nie do wytrzymania, ale warto dalej pedałować, bo cel jest wzniosły. Dziewczyny cały czas trzymają się w czołówce zaraz za księdzem. Jak mówią – one jedyne nie czują zmęczenia, ale i tak wiemy, że jest to trochę przekłamane. Jedno jest pewne – jadą najlepiej ze wszystkich. Gratujemy. Główna nagroda?  Tygodniowy zakaz wsiadania na rower!

Dzisiaj śpią w Konstancji w towarzystwie ogromnego meczetu w ośrodku Caritas przy kościele św. Antoniego! Rano będą mieli wezwanie na modlitwy – oczywiście z tego nie skorzystają. Zupełnie zmieniła się architektura. W tej krainie bardzo rzadko występują kościoły katolickie. Nocleg znajduje się 100m od morza. Kiedy rozmawiałem z nimi przez telefon w oddali słyszałem mewy, a gdzieś w tle ten łagodny powiew wiatru. Jutro chojraki się plażują, a już niebawem dojedzie do nich ekipa Leosia!

CIEKAWOSTKA

Dzisiaj zakończył się pierwszy etap pielgrzymki, którego śmiałkowie najbardziej się obawiali, bo byli zdani tylko na siebie i jechali bez przerwy odcinki liczące ponad 100km. Teraz nad Morzem Czarnym, co drugi dzień odpoczywają, korzystając z dogodnego klimatu, plaży i morskiej wody.

Do Stambułu zostało im około 700km, na miejscu będą wieczorem 3 sierpnia. Teraz na wieść o rowerowej wyprawie w Rumunii, którego głównym celem jest zdobycie Turcji, ludzie się już tak nie dziwią, bo pojawiają się pierwsze drogowskazy z nazwą miasta leżącego na dwóch kontynentach, a to znaczy, że jest już blisko!

 

Dzień 12

 

Bilans dnia

Rumunia

150 km

Maksymalna prędkość – 35 km/h

Droga rewelacyjna

Odpoczynki co 20km

Potworne zmęczenie! Dziewczyny w czołówce..

 

Hasło dnia:

 

Opowiem Wam teraz historyjkę o dwóch takich, co się przechwalali, jeden przez drugiego! Młodszy nazywał się Maciek, a starszy ksiądz Grzegorz. Kiedy rano śmiałkowie obudzili się i wsiedli na rowery, nasi bohaterowie rozpoczęli dialog:

 

Ks: Ciężko mi to powiedzieć, ale mam kryzys poranny!

M: Haha! Mi się za to bardzo dobrze jedzie. O wiele lepiej się czuje niż wczoraj!

 

5 godzin później…

 

Ks: Ha! Kryzys minął!

M: Tak samo szybko, jak moje dobre samopoczucie! :(

 

Z cyklu: „Co u Leosia i przyjaciół?”

Dzisiaj nareszcie udało mi się dodzwonić do Leosia i przyjaciół. Okazało się, że wczoraj nocowali w Rumunii, w polskiej wsi Poiana Micului! Tamtejsza ludność bardzo dobrze zna język polski. Kultywują tradycję zaczerpniętą wprost ze starej Ojczyzny. Jednak ze smutkiem stwierdzam, że powoli ona u nas zanika! Mianowicie mnóstwo ludzi w tygodniu chodzi na Mszę Świętą. Ekipa Jest bardzo wzruszona ich gościnnością. Trochę więcej o tej miejscowości możecie znaleźć pod adresem:

 

http://www.poianamicului.ro/

 

W aucie, podobnie jak i na rowerach, atmosfera jest rewelacyjna! Ks. Tomasz opowiada swoje zwariowane kawały, natomiast ks. Kuba prowadzi! Idą w ślad za rowerzystami , z racji czego o 15 starają się odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia!

„Leonidasi” odwiedzili dzisiaj prawosławny klasztor żeński. By wejść do środka, musieli nałożyć na siebie zarzutki i spódniczki, bez wyjątków – księża także. Ale warto było, bo klasztor zachwycił ich wszystkich swoim pięknem.

Niedługo dołączą do naszych Śmiałków nad Morzem Czarnym.

 

Pozdrowienia dla:

 

  • Ks. Grzegorza Klaja
  • Dyrekcji szkoły, grona nauczycielskiego oraz dla wszystkich pracowników
  • Mamy, która załatwia mi studia i dla całej rodziny od Maćka…

 

1515

łącznie przejechanych kilometrów!

<