Piątek 20.07 – Dzień 5

Piątek 20.07 – Dzień 5

With 0 Comments, Category: Istambuł 2012,

Aż nie chce się jechać! 4-gwiazdkowy hotel, długa wieczorna zabawa w basenie, wygodne łóżka, klimatyzacja, pyszna kolacja… Wypadałoby jeszcze trochę tam zostać. Rowerzyści nawet o tym nie marzyli. Jedyne co przyszło im na myśl, to chęć odpoczynku w jakimś budynku, a tu od razu cała gama wyborów na relaks! Neoprezbiter, który im to wszystko zafundował twierdzi, że zrobił to z serca! Trzeba wspomnieć, że kapłanem jest od 2 tygodni! Takich ludzi najbardziej potrzebuje Kościół – bez dwóch zdań. Wielkie dzięki temu człowiekowi.

Dzisiaj „Jednośladowcy” mieli lekki poślizg, spowodowany wielkim pożegnaniem z nowym znajomym. Zacznę od tego, że zapomnieli przesunąć zegarki, aż o godzinę. Dlatego, gdy wszyscy jeszcze smacznie spali i nikt nie myślał wychodzić z łóżka, nasza ekipa czekała już na śniadanie. Dopiero po godzinie ktoś raczył się pojawić i poczęstować naszych przybyszów. No nic! Pożegnanie czas zakończyć! Teraz ciężka trasa pod wiatr w żarze Słońca po wspaniałych drogach naszpikowanych różnorakimi, kształtnymi dziurami. Zawsze to jakieś urozmaicenie. Plan na dziś? Przejechać 150km! Byłoby łatwiej, gdyby przejeżdżające samochody na nich nie trąbiły. Ale zakręceni rowerzyści tłumaczą się, że jadąc środkiem drogi, omijają największe dziury. Widocznie taka jest kolej rzeczy i tak trzeba!

Po drodze śmiałkowie zwiedzili Wesoły Cmentarz, na którym spotkali Polaków. Jak to u nich bywa w zwyczaju, krótko porozmawiali i wyruszyli w dalszą podróż. Nie na długo, bo zatrzymali się w Barsanie – odpowiedniczce polskiej Kalwarii. Rowerzyści przejeżdżając przez wsie robią wielką furorę. Rumuni najzwyczajniej w świecie śmieją się do nich, machają i krzyczą, jakby pierwszy raz widzieli grupkę młodych na tajemniczych maszynach.

Dzisiaj śpią w Viseu de Sus. W tej mieścinie jest tylko jeden kościół rzymsko katolicki, przy którym pracują Węgrzy. Dlaczego właśnie oni? Po zmianie granic państwo rumuńskie przejęło owe tereny i  kapłani zostali na przydzielonej im parafii. Wielkie poświęcenie, ale pewnie nie robi im to dużego problemu. Dzisiaj znowu śmiałkowie mają szkołę języka niemieckiego. O dziwo udało im się bardzo dobrze dogadać, choć nadal sądzą, że strasznie kaleczą ten język. Efektem tego mają załatwiony kolejny nocleg. To działa jak łańcuszek, znajomy załatwia nocleg u znajomych, którzy kolejny organizują w ten sam sposób. Jedyny mankament dzisiejszych  gospodarzy, który oburzył nasze dziewczyny? Stały się one dla nich niewidoczne. Zostały pominięte przy powitaniu, przez co na samym początku księża okazali się być u nich przegrani. Natomiast – co zadecydowało o absolutnym złamaniu jakichkolwiek zasad i pokrzywdzeniu ich dumy – jeden z nich przyniósł tylko cztery kawałki ciasta dla… mężczyzn. Jednak nasi gentelmani bez oporu podzielili się z pięknymi damami.. Muszą o nie dbać, w końcu jest ich tylko dwie! Może Ada i Aneta onieśmielają darczyńców swoim wdziękiem, dlatego tak też to wygląda. Kto wie?

 

CIEKAWOSTKA

Pamiętacie jak pisałem, że nasza grupka korzystała z basenu? Okazało się bowiem z samego rana, że za zewnętrzne kąpielisko trzeba zapłacić. Pytanie, kto pokryje koszty? Czyżby ładny uśmiech do nowo wyświęconego księdza ? To chyba najlepsza taktyka i tak też zrobili. Tylko, że neoprezbiter nie ma już pieniędzy. Ale… jak to bywa z księżmi – oni umieją się dogadać w każdych warunkach i tak też było w tym przypadku. Jak to rozwiązał? Tego nie wie nikt… Wiadomo tylko, że chojrakom znowu się upiekło!

 

Dobrze nam znany ksiądz, zapytał Anetę, czy nie zostałaby z nim w Rumuni. Ona – bez namysłu – rzecz jasna się zgodziła! Ciekawe, co powiedzą na to rodzice? Ekipa, która dowiezie im żywność, plecaki i zaopatrzenie wyrusza z Polski 25 lipca, także możecie się do niej dołączyć, aby odzyskać swoją córkę. Chętnie przyłączę się do tej krucjaty. Anetki nie oddamy!

 

Maciek nie chce wracać z trasy, a na pewno nie z kraju, w którym obecnie przebywa. Dlaczego? Spodobały mu się młode Rumunki! Ponoć są ładne. Zaś starsze przypominają Panie z zespołu „Jarzębiny” (autor i wykonawca piosenki „Koko koko Euro spoko”).  Wspomniał, że panuje tam niesamowita, otwarta, radosna atmosfera. Mianowicie rodziny siedzą przed swoimi domami rozmawiając, śmiejąc się i co najważniejsze dobrze się przy tym bawiąc.

 

Dzień 5

 

Bilans dnia:

Rumunia

150km

Maksymalna prędkość dzisiaj – 18 km/h

Drogi beznadziejne, jadą środkiem jezdni, bo tam jest najmniej dziur.

Trasa płaska..

Dziewczyny w czołówce

Jedno scentrowane koło Maćka. Ale nie ma obaw, jutro ksiądz Grzegorz bawi się w mechanika – życzymy powodzenia!

Hasło dnia:

„Dzięki za cynk” – hasło jak hasło.. dosyć znane w codziennym życiu. Dzisiaj jednak ma głębsze znaczenie. Rowerzysta poprzedzający innego krzyczał „dziura”, na co ten odpowiadał właśnie tym zdaniem – dzięki za cynk!

 

Pozdrowienia dla:

 

  • Wszystkich, którzy wspierają nas modlitwą
  •  Rodziny i znajomych od Maćka, który stwierdził, że jest niezwykle nieśmiałą osobą i się wstydzi cokolwiek tu zamieszczać. Jakoś go przekonałem!
  • Natalki, Angeliki, Edyty, i wszystkich innych moich bliskich osób od Ady
  • Wszystkich od Anetki
  • Dzieci od kochającego tatusia i dla ich mamusi :)

 

696

łącznie przejechanych kilometrów!

 

<