Piątek 03.08 – Dzień 19

Piątek 03.08 – Dzień 19

With 0 Comments, Category: Istambuł 2012,

Mam pewną propozycję. Następny akapit proszę o przeczytanie w sposób komentatorski, jakby Polacy zdobywali decydującego gola w finale Mistrzostw Świata, sytuacja napięta, czy uda im się stanąć na pierwszym miejscu podium? Czytajcie!

Trzy! Do boju, dawaj! Dawaj! Dawaj! Już niedaleko! Dwa… Już jest, widzę go, przekroczy metę.. Jeden! Ostatnie kilka metrów. Na prowadzenie wysuwa się Ks. Grzegorz.. Czy dopnie swego? Tak! Tak! Tak! Koniec rajdu! Jako pierwszy dojeżdża główny faworyt, lider grupy, zaraz za nim dziewczyny! Wyprawa „Tour De Istambuł”! Będzie jeszcze o niej głośno! Zostańcie z nami! To nie koniec!

„TOTALSYF” nie dał im zasnąć, bo miejsce było doprawdy obrzydliwe! O ile gorzej na zewnątrz wyglądają nasi rowerzyści, po tej tragicznej nocy, o tyle piękniej maluje się teraz ich wnętrze! Pokora, pokora i jeszcze raz pokora wyzwalająca piękno i radość z życia. Trzeba o niej pamiętać.  Najgorsza noc i bezsenność wymusiły na śmiałkach wcześniejszy wyjazd na trasę. Wstali o 4.00, 15min później jak to u nich w zwyczaju bywa udali się na Mszę Świętą – pierwszy raz na islamskiej Ziemi! Zjedli skromne śniadanie i wsiedli na rowery.

Pierwsza godzina była dla nich wielką tajemnicą.. Mrok, porzucone psy na ulicach, raz za czas jakiś samochód i nic po za tym… Kolejny odcinek trasy to burza, która towarzyszyła chojrakom przez pewien czas. Oczywiście nie zabrakło błota na twarzach i koszulkach naszych farciarzy. Po 135km ciągłej, nieprzerwanej jazdy dotarli na nieco zatartą granicę miasta Istambuł! I trzeba przyznać, że jak Łodygowice pożegnały rowerzystów w deszczu, tak samo przywitało ich miasto docelowe, w którym od razu wjechali na „czteropasmówkę”. Na szczęście było pobocze, dzięki czemu jazda był bezpieczna. Ten odcinek przysporzył im jednak wiele strachu, a to dlatego, że był okropny ruch – tylko świsty przejeżdżających samochodów. Jadąc cały czas przed siebie w niepewności, czy trafią nad Cieśninę Bosfor, postanowili zaczerpnąć pomocy u policjantów. Historia kołem się toczy i tak Farciarze ponownie otrzymali eskortę i zostali podprowadzeni na miejsce noclegowe!

Ogólnie trasa przypominała sinusoidę – czegoś jednak  w tych szkołach uczą, bo takie wyrażenie padło z ust naszych jednośladowców. Droga biegła cały czas w górę i w dół.. Było okropnie duszno, jakby nagle ktoś zabrał im dostęp do tlenu. Upał i skwar, czego efektem była wspomniana wcześniej burza.

Teraz grupka młodych odpoczywa i rozpakowuje się. Dzisiaj już na nic nie mają siły i jak tylko nadarzy się okazja, pójdą spać. Jutro rozpoczynają zwiedzanie! Przyznają, że nie było łatwo, ale kiedy osiąga się cel, to o wszelkich trudnościach po prostu się zapomina! Spełnienie wymaga przecież ogromnego wysiłku hartu ducha.

 

CIEKAWOSTKA

Dzisiaj o godzinie 19.00 (w naszej strefie czasowej 18.00) w pobliżu świątyni Hagia Sophia zostanie odprawiona Msza Święta we wszystkich intencjach, które został przekazane i powierzone ks. Grzegorzowi.

 

Dzień 19

 

Bilans dnia

135km

Turcja – ISTAMBUŁ

Okropna droga poprzeplatana podjazdami i zjazdami

Zła nawierzchnia jezdni

 

„Z cyklu sms od Leosia i przyjaciół”:

 

„W oczekiwaniu na autobus w drodze powrotnej z centrum miasta na nocleg. Ks. Tomasz robi nam zdjęcie, nagle słyszymy gwizd, patrzmy, a tu przed nami żołnierze z wycelowanym w księdza karabinem. Okazuje się, ze stoimy naprzeciwko jednostki wojskowe, a oni myśleli, że nasz kierowca robi im zdjęcie.”

Ci to dopiero mają przygody! Cała ta sytuacja miała miejsce wczoraj wieczorem. Chcecie wiedzieć, jak to się skończyło? Już Wam mówię… Grupa wsparcia została aresztowana i wysłana na posterunek, tam zostali przesłuchani i usłyszeli zarzut spisku międzynarodowego. Na szczęście zadzwonili do księdza, który ich gości, który szybko przyjechał i wytłumaczył całą tę sytuację. Straszne? Dodatkowo w przeciągu 24h mają opuścić Turcję, czyli do godziny 22.00 dziś wieczorem!

Tak naprawdę żartuje. Teraz jednak musimy się cofnąć do momentu kiedy żołnierze karabinami celują w naszego kapłana! Ks. Tomasz odwraca się, patrzy im prosto w oczy, jakby zamierzał przestraszyć wzrokiem uzbrojonych mężczyzn i w jednym z nich dostrzega swojego znajomego. Teraz juz wszystko jasne! Wojskowi zażartowali sobie ze swojego dawnego kolegi!

 

Pozdrowienia dla:

 

  • Tych wszystkich, którzy nie zapominali o nas w modlitwach i cały czas byli z nami duchem.
  • Redaktora i Administratora strony
  • Dla Redaktora tygodnika „Nasz Czas”
  • Rodziców, rodzeństwa i znajomych
  • Żony i dzieci od Janusza
  • Wszystkich księży zaangażowanych w modlitwę

 

2215

łącznie przejechanych kilometrów!

<