Dzień siódmy – 10.08.2013r.

Dzień siódmy – 10.08.2013r.

With 0 Comments, Category: NiemTeam, Rzym 2013 NiemTeam,

Dzień jak zwykle rozpoczął się Mszą św., a zaraz potem… wielka niespodzianka! Zostaliśmy zaproszeni przez panią Aleksandrę Forstner na obfite śniadanie w restauracji. Żałujemy jednak, że nie mieliśmy okazji się poznać.

Mateusz znowu dostarczał nam sporą dawkę humoru. Znawca literatury się nam znalazł!

Pełni energii wyjechaliśmy w dalszą trasę. Czekała nas górka i to nie byle jaka! Agnieszka i Kasia ostro się zawzięły i już na samym początku wyprzedziły całą ekipę. Potem wszyscy musieli czekać na dziewczyny… finisz jednak był fenomenalny!

Następnie wszyscy wyruszyli do Ljubljany. Na ostatniej prostej samochód pojechał inną drogą (chociaż zgodnie z trasą wyznaczoną przez GPS). Rowerzyści dojechali do centrum miasta z przekonaniem, że samochód będzie czekał… niestety tak się nie stało. Ekipa samochodowa czekała przed znakiem „Ljubljana” i po długim oczekiwaniu dziewczyny zasnęły na łące. Telefony w odstępach pięciominutowych niestety ich nie obudziły. W końcu, po długim czasie, przebudzone dziewczyny pędem wyruszyły do centrum. Zgubiły się, zaparkowały daleko od miejsca docelowego i w efekcie nie mogły odnaleźć grupy. Na szczęście, ks. Piotr natknął się na ekipę samochodową przed drzwiami Katedry św. Mikołaja…

Ljubljana była przepiękna, ale nie mieliśmy czasu, by zwiedzić niektóre miejsca. Może następnym razem… w każdym razie – McDonald zaliczony!

Ekipa samochodowa znów nie mogła wydostać się z miasta i mało by brakło a rowerzyści zjawiliby się pierwsi na miejscu noclegowym.

Jesteśmy w miejscowości Logatec. Naszego gospodarza nie widzieliśmy, bo wyjechał, ale przygotował dla nas łakocie i witaminy.

Mateusz na koniec dnia stwierdził, że to dobrze, że w haśle pielgrzymki jest „rozkręć wiarę”, a nie – „zajedź wiarę”…

Po zjedzeniu tradycyjnych, śląskich tostów o smaku węglowym zasnęliśmy…

Mamy siłę. Walczymy. Jedziemy, a jutro nawet popłyniemy. Wzdłuż morza. Chyba.

 

mapka - dzień siódmy

 

Bilans:

– Słowenia,

– pokonany dystans: 113 km,

– 2 złamane flagi,

– temperatura: idealna,

– widoki: fenomenalne.

 

Hasło:

Austriacki piernik z polskim miodem jedzony na słoweńskiej ziemi siedząc po turecku…

 

Ciekawostka:

Pólmetek – szykuje się impreza. Natomiast jutro wyjątkowo nie wiemy gdzie śpimy (prawdopodobnie na plaży). Zatem prosimy o modlitwę.

 

Nabyte umiejętności:

Gotowanie w garnku, którego nie mamy…

„- Gdzie jest ten garnek co go mamy?

– Nie mamy…”

 

Pozdrowienia dla:

– pani Aleksandry Forstner,

– firmy „Eurofirany”,

– mamy Agnieszki – z najlepszymi życzeniami urodzinowymi!

 

Ocena kierownika grupy:

Rowerzyści – 6,

Samochód – …

Średnia – 3.

 

Magda

<