Dzień pierwszy – 04.08.2013r.

Dzień pierwszy – 04.08.2013r.

With 0 Comments, Category: NiemTeam, Rzym 2013 NiemTeam,

I nadeszła długo wyczekiwana chwila – druga ekipa rowerowa prowadzona przez ks. Piotra Niemczyka wystartowała! Zaraz po porannej Mszy św. uczestnicy wyruszyli w nieznane. Grupie od samego początku towarzyszyło wiele osób. Jednak niezastąpiony okazał się Jarek „Sikuś” Miodoński, który aż do Żyliny dawał ostatnie, cenne wskazówki. Nim rowerzyści obejrzeli się za siebie, okazało się, że to już Zwardoń! Tak więc odcinek w Polsce minął bardzo szybko. Trzeba przyznać, że ekipa samochodowa momentami nie nadążała za pielgrzymami. Na granicy można już było odczuć duże upały – 28 stopni Celsjusza! Ale czym byłaby pielgrzymka bez trudu?

Agnieszka, która najbardziej bała się podjazdów dzielnie pokonała (rzekomo) największą górę dzisiejszego dnia. Ale jak to mówią? W małym ciele wielki duch!

Jak widać górskie klimaty sprzyjają każdemu, nawet jeśli temperatura przewyższa wszelkie oczekiwania.

Wszystkich urzekły słowackie krajobrazy. Z czystym sumieniem możemy polecić miejscowość Rudina na wakacyjny wypoczynek. I nikt nie płacił nam za promocję J

Oprócz wspaniałych widoków nagle zobaczyliśmy jak ni stąd, ni zowąd ks. Piotr wylądował w rowie… A to wszystko za sprawą małego, niepozornego owada, który wyprowadził go z równowagi. Na szczęście sytuacja została szybko opanowana i dzięki pomocy całej ekipy mogliśmy ruszyć dalej.

Po dotarciu do Żyliny wszyscy oddalili się na długo wyczekiwaną sjestę. Oprócz fascynujących pociągów i trolejbusów mogliśmy zobaczyć przepiękną katedrę św. Trójcy, kościół św. Pawła oraz wspaniały rynek o niebagatelnych wymiarach. Jednak niezastąpione okazały się żylińskie fontanny, gdzie mogliśmy znaleźć ukojenie podczas upału.

Po udanym wypoczynku trzeba było wyruszyć w dalszą drogę. Ksiądz zapytany o podjazdy z całą pewnością odpowiedział – „Jakie tu mogą być góry?!”. Ostatnie kilometry pokonywane były jak przez stepy… Na sam koniec – nie mogło być inaczej – Považská Bystrica zafundowała rowerzystom dwukilometrowy podjazd, by udać się na nocleg. Na szczęście, gospodarze okazali się niezwykle serdeczni i ugościli nas po słowacku. Dakujemy!

 

mapka - dzień pierwszy PIOTR

 

Bilans:

Polska, Słowacja,

1 rów zaliczony,

2 zgubione flagi,

max. temp. – 41,2 stopni Celsjusza,

max. prędkość – 72 km/h (teren zabudowany),

pokonany dystans – 123 km.

 

Hasło:

„Im faster tym better.”

 

Ciekawostka:

Fotograf różne ma wcielenia, ale rzadko się zdarza żeby był policjantem. Gratulacje dla najlepszego fotoreportera Zygmunta W. J

 

Nabyte umiejętności:

Nech sa paci (słow.) – Proszę (pol.)

Pielgrzymi myśleli, że mogą tylko patrzeć na podane jedzenie…

 

Pozdrowienia dla:

– naszych rodziców i rodzin,

– grupy ks. Grzegorza,

– Praybusa,

– wspólnoty „Wiara i Światło”,

– Sikusia,

– księży Saletynów z Považskiej Bystricy.

 

Ocena kierownika grupy:

1 (skala słowacka!) – 5 (skala polska!)

 

Magda

<