Dzień ósmy – 11.08.2013r.

Dzień ósmy – 11.08.2013r.

With 0 Comments, Category: NiemTeam, Rzym 2013 NiemTeam,

 Zaraz po przebudzeniu poszliśmy na Mszę św., ale kościół był zamknięty. Chyba nikt nie jest przyzwyczajony do tak wczesnego wstawania w niedzielę, a już na pewno nie w miejscowości Logatec, gdzie nocowaliśmy. Po Eucharystii zjedliśmy pyszne parówki, spakowaliśmy się i wyruszyliśmy w dalszą trasę…

Po raz kolejny czekała na nas duża góra, ale po jej zdobyciu poczuliśmy się jak w raju. Wzniesienie było niespotykane, bo trudno było określić najwyższy punkt. Kiedy już wydawało się, że zdobyliśmy szczyt przed nami wyłoniło się kolejne wzniesienie i tak kilka razy. Na szczycie Kasia stwierdziła, że tam zostaje i już dalej nie jedzie. I nie ma się co dziwić! Widoki rozpościerające się wokół naszego miejsca postojowego były nie do opisania. Podczas kolejnego odcinka drogi przekroczyliśmy granicę i znaleźliśmy się… we Włoszech. Italia przywitała nas gorącym podmuchem powietrza, więc na następnym postoju urządziliśmy sobie małą drzemkę pod drzewami. W godzinach popołudniowych ekipa samochodowa wyruszyła w poszukiwaniu noclegów do miejscowości Caorle (bo jak wspominaliśmy – po raz pierwszy jechaliśmy w nieznane…). Niestety, po wielu trudach okazało się, że nikt nie może nas przyjąć, a i ceny campingów były nie na naszą kieszeń. Ponadto na plaży też nie można spać (jak wcześniej ustalaliśmy), bo włoscy „carabinieri” wstawiają wysokie mandaty. Myślami byliśmy już na polu kukurydzy…

Ale…

W środku nocy ks. Piotr i Mateusz wyruszyli na rowerach w poszukiwaniu miejsca noclegowego w Caorle, które jest bardzo znanym wakacyjnym kurortem w Italii. Z minuty na minutę jeździli po mieście coraz bardziej zdesperowani. Już mieli wizję, że będziemy musieli położyć swe głowy na kamieniu – tak jak św. Eliasz. Ale nagle zaczął wiać porywisty wiatr i wyszedł pewien starzec z długą brodą. Miał laskę, a na niej tkwiła srebrzystoszara muszla. Przybysz zawołał: „Pielgrzymi, dokąd zmierzacie?”. Zatem opowiedzieli mu o naszej beznadziejnej sytuacji, a on trzy razy uderzył swą laską o chodnik i dokładnie w tym samym momencie z nieba dał się słyszeć ogromny huk. To piorun uderzył w pobliską wieżę kościelną. Starzec zniknął, a my wiedzieliśmy, że musimy podążać w wyznaczone miejsce. Tam też czekał na nas kapłan z tamtejszej parafii – br. Franciszek.

Ta historia może nie do końca jest prawdziwa, bo w rzeczywistości było tak:

Około godz. 23.00 wszyscy postanowili, że trzeba udać się do kościoła. Ks. Piotr i Mateusz wyruszyli rowerami na wielkie poszukiwania. Kierowali się w stronę wieży kościelnej, ale niestety ciężko było znaleźć tamtejszych gospodarzy. Jednak w tym samym czasie w okolicy trwał jakiś happening i nagle… w okolicach muzeum ks. Piotr natknął się na włoskiego księdza, który mówił po angielsku (a to już duży sukces!). Krótko przedstawił mu naszą sytuację, która wyraźnie wprawiła go w zdumienie. Ale wykazał się zrozumieniem i wielką życzliwością. W tym czasie cała grupa siedziała po drugiej stronie miasta i trwając na modlitwie z nadzieją oczekiwała na dobre wiadomości. Entuzjazm pojawił się gdy ks. Piotr napisał sms-a o treści: „Chyba coś będzie :)”. Później telefon, że mamy zabrać najpotrzebniejsze rzeczy i iść w stronę wieży kościelnej. Tak też zrobiliśmy. Na miejscu czekały na nas pokoje gościnne i taras z widokiem na morze. Ale chyba tylko Sabinka zaliczyła wschód słońca.

Jednak to nie wszystko! Na kolację zjedliśmy prawdziwą włoską pizzę o godz. 1.00. Ale co to byłaby za noc bez podziwiania pięknego, gwiaździstego nieba ze spadającymi meteorami? Dodatkową atrakcją był wykład dotyczący poszczególnych gwiazdozbiorów, oczywiście w wykonaniu ks. Piotra. Idealny środek na sen. Ale po takim dniu nic nie było ważniejsze od kawałka podłogi.

 

mapka - dzień ósmy

 

Bilans:

– Słowenia, Włochy,

– 160 km (nowy rekord!)

– po raz drugi złamana chorągiewka Agnieszki,

– łamanie przepisów ruchu drogowego (czerwone to czerwone!!!),

– wizyta w raju,

– prezent od Wszystkich Świętych (śś. Rita, Klara i kto tam jeszcze…).

 

Hasło:

„Ja tu zostaję!”

 

Ciekawostka:

W Caorle znajduje się przepiękna, bizantyjska bazylika z X wieku. Niestety, niewiele możemy o niej powiedzieć… 24.00 to za późno na zwiedzanie, nawet w przypadku tak wspaniałego miejsca.

 

Nabyte umieętności:

Nauka odczytywania znaków drogowych dot. nachylenia drogi.

(15% / to co innego niż 15% \ )

 

Pozdrowienia dla:

– p. Zofii Pajestki-Jurasz,

– br. Grzegorza Dziedzica,

– ks. Rafała Kędzierskiego,

– Ani Skórzak z rodziną,

– Anety i Pawła Kłusak,

– Łucji z rodziną,

– s. Małgorzaty Pazdur,

– Francesco Team oraz wszystkich wspólnot w Rychwałdzie,

– wszystkich zagubionych i nie mających dachu nad głową.

 

Ocena kierownika grupy:

Patrz: hasło dnia.

 

Magda

<