Dzień dziesiąty – 13.08.2013r.

Dzień dziesiąty – 13.08.2013r.

With 0 Comments, Category: NiemTeam, Rzym 2013 NiemTeam,

 Tym razem dzień wyjątkowo rozpoczęliśmy od śniadania. Czekała nas długa droga, więc musieliśmy szybciej wyruszyć. Przed wyjazdem zdążyliśmy jeszcze wejść do Bazyliki i uczestniczyliśmy we Mszy św., a następnie pożegnaliśmy się ze św. Antonim.

Ruszyliśmy bez ociągania, gdyż w perspektywie mieliśmy podróż wybrzeżem. Ciągle tlił się płomyk nadziei, że może uda się wejść choć na chwilę do Adriatyku i zrelaksować obolałe mięśnie. Odcinek mijał wyjątkowo spokojnie, nie licząc przejeżdżających co chwilę tirów i trąbiacych na nas samochodów, między innymi z polskimi rejestracjami. W pewnym momencie Agnieszka postanowiła uatrakcyjnić jazdę i zatrzymała się na poboczu wołając, że złapała gumę. Na szczęście, nasz grupowy mechanik szybko znalazł się pod ręką i postawił rumaka na nogi (a raczej na koła).

Tuż po przymusowym odpoczynku pognaliśmy na plażę. Nareszcie!

Na parkingu nasz samochód znalazł się wśród polskich tirów – dostawców jaj konsumpcyjnych. Kierowcy pomogli nam zaparkować, a w godzinach popołudniowych dołączyli się do krótkiej modlitwy.

Dwukołowcom mniej podobała się plaża ze względu na grząski piasek, który powodował zapadanie się rumaków. Może już nie wytrzymywały tych upałów. Na szczęście, dla nas to był chyba najlepszy sposób na popołudniowy odpoczynek. Choć po dwóch godzinach wodnego relaksu ciężko było znów wsiąść na rower, ale jakoś daliśmy radę. Ostatnie 35 kilometrów pokonaliśmy w tempie relaksacyjnym i w końcu dojechaliśmy na nocleg do Rawenny, gdzie przywitał się z nami o. Łukasz, paulin. Dostaliśmy do dyspozycji mieszkanie, a wieczorem co niektórzy udali się na miasto, by podziwiać wspaniałe budowle. Wypoczęci w końcu poszliśmy spać, by jutro znów dobrze rozpocząć dzień.

 

mapka - dzień dziesiąty

 

Bilans:

– pokonany dystans: 143 km,

– 1 dętka,

– 3 kolana uszkodzone przez morskie skały,

– tysiące tirów.

 

Hasło:

„- Mateusz, złów jakąś rybę – głodna jestem!

– A co ja jakiś Castaway jestem…”

 

Ciekawostka:

Św. Antoni nie jest patronem rzeczy zagubionych, ale ludzi, którzy się pogubili w życiu.

 

Nabyte umiejętności:

Krojenie arbuza na plaży.

 

Pozdrowienia dla:

– uczestników pielgrzymki autokarowej, w tym dla naszych bliskich, w szczególności dla rodziny Kasi i Rafała oraz dla mamy ks. Piotra,

– Burmistrza Miasta Żywiec Antoniego Szlagora,

– s. Anny Widzyk,

– Marzenki Sobczyk w dniu urodzin,

– klanu Mikusów,

– Jakuba Kulińskiego,

– Elżbiety Wach, Dariusza Żebrowskiego i Moniki Talik,

– Marceliny z rodziną od „siostry”,

– Marzenki Sobczyk w dniu urodzin.

 

Ocena kierownika grupy:

Kierownik padł…

 

Magda

<