Dzień czwarty – 07.08.2013r.

Dzień czwarty – 07.08.2013r.

With 0 Comments, Category: NiemTeam, Rzym 2013 NiemTeam,

I nadszedł długo wyczekiwany dzień – Wiedeń. To właśnie na dzisiaj zaplanowany był najkrótszy odcinek jazdy i oczywiście – regeneracja. Mogliśmy sobie pozwolić na nieco dłuższy sen, jednak i tak ciężko nam było podnieść się z łóżek… Z samego rana obudziła mnie niecodzienna wymiana zdań. Justyna z ironicznym uśmiechem zapytała czy ma ktoś może żelazko, a Agnieszka z radością odpowiedziała: – Nie, ale mam prostownicę! :)

Jak widać, dziewczyny są bardzo dobrze wyposażone na pielgrzymkę! I do tego ta kreatywność, bo kto z Was prasował kiedyś spodnie prostownicą?

Następnie w kościele Ducha Świętego została odprawiona Msza św., a po obfitym śniadaniu powędrowaliśmy, tym razem bez naszych rumaków, do centrum miasta.

Ks. Krzysztof (nasz gospodarz) zaoferował, że zostanie przewodnikiem i pokazał nam najpiękniejsze miejsca w Wiedniu. Byliśmy w katedrze Świętego Szczepana, obok Belwederu i oczywiście… nad Dunajem.

Jak zawsze słońce mocno przygrzewało, dlatego też wyruszyliśmy dopiero około godziny 16.00. Potem wiatr uniemożliwiał nam spokojną jazdę. Na szczęście chociaż Henio się już poprawił i zrozumiał, że polskie dziewczyny mają najwięcej witaminy.

Niestety, jedno jest pewne: austriackie tory nie są nam przychylne (powtórka z wczoraj), ale jedziemy dalej – jutro czeka nas najcięższy odcinek. Już Bad Fischau przywitało nas kilkoma wzniesieniami, ale to dopiero przedsmak jutrzejszej przygody. Do boju ekipo!

A na razie życzymy dobrej nocy w hotelu wielogwiazdkowym (pod chmurką z własnego wyboru) :)

 

mapka - dzień czwarty dobre

 

Bilans:

pokonany dystans – 54 km,

kolejne ukąszenie przez osę,

1 złamana flaga,

rekordowa ilość pokonanych skrzyżowań z sygnalizacją świetlną.

 

Hasło:

„Przyjeżdżała [księżna] tu jak [z mężem] mieli trudne dni, tygodnie, miesiące…”

(Belweder w Wiedniu)

Ks. Piotr – „To ja się przeniosę do domku chińskiego w Żywcu jak będę miał trudne dni, tygodnie, miesiące…”

 

Ciekawostka:

Z gwary śląskiej:

Koło to rower,

kółko to koło,

a kölko to kółko.

 

Nabyte umiejętności:

Żółwik i piątka rowerowa – stopami. Oczywiście tylko w skarpetkach ;)

 

Pozdrowienia dla:

– ks. Krzysztofa Cinala,

– ks. Łukasza Szwedy,

– Wojciecha Dobiji,

– kolonistów i wychowawców z kolonii w Białym Borze,

– parafii w Krzyżowej,

– Franka z rodzicami (najlepszy kumpel księdza kierownika),

– wyruszającego w trasę Praybusa.

 

Ocena kierownika grupy:

Jest dobrze…

 

Magda

<