Dzień 7 – 22 lipca 2014 r.

Dzień 7 – 22 lipca 2014 r.

With 0 Comments, Category: Maroko 2014,

Wczorajszy dzień był dla rowerzystów na pewno wyjątkowym doświadczeniem. Pogoda dała się śmiałkom we znaki. Spadek temperatury, deszcz i wiatr wiejący prosto w twarz sprawiał, że jazda była ogromnym wyzwaniem psychicznym i fizycznym dla każdego. Nie było nawet miejsca, w którym można byłoby się zatrzymać i schronić przed deszczem.  A jeśli by się takie znalazło, G Team i tak musiałby jechać dalej, ze względu na zbliżający się zmierzch. Ponadto samochody wymijające dwukołowców, potęgowały dramaturgię w jeździe. Nie zmienia to jednak faktu, że rowerzyści są bardzo zadowoleni, bo każdy przeszedł próbę żywiołów pozytywnie.

Dzisiaj rowerzyści w końcu dowiedzieli się, co to znaczy być naprawdę wyspanymi. Spali bowiem 11 godzin. Można powiedzieć, że jednośladowcy popadają ze skrajności w skrajność. Mogliby znaleźć jakiś złoty środek, który byłby receptą na zmęczenie. Ale wyprawa to wyprawa – na niej po prostu inaczej się nie da.

Dla pielgrzymów nadszedł długo oczekiwany dzień wolny, a wraz z nim niesamowite jedzenie, pranie i oczywiście padający deszcz. Na szczęście już jutro pogoda ma się zmienić i zza chmur wyłoni się słońce. Czy na długo? Tego nie wiadomo, ale życzymy dwukołowcom jak najlepiej. Z drugiej jednak strony, Bóg wie co robi i miał w tym jakiś powód, że zatrzymał ich właśnie w Villingen-Schwenningen.

Dzisiaj o godzinie 15.00 pielgrzymi uczestniczyli we Mszy Świętej z gospodarzami. Po Eucharystii  udali się na spacer i zwiedzanie miasta. A później postanowili przygotować jakąś wykwintną kolację. Jedli naprawdę smacznie, co więcej na jutro zapowiada się gustowne śniadanie podane do łóżek. Ciekawe kto komu je przyniesie. Pewnie skończy się na tym, że każdy będzie musiał wstać po swój własny talerz i kubek. Siódmy dzień przeznaczony był w całości na regenerację własną i rowerów – mocno nadszarpniętych wczorajszą jazdą.

Wieczór minął pod hasłem – rób wszystko co chcesz i czasami zrób to co musisz. Tomasz w końcu spełnił swoje marzenie i otworzył serwis rowerowy, do którego cały czas przychodzili nowi klienci z G Teamu. Inni członkowie ekipy czytali mapy i rozmówki hiszpańsko-polskie, które niebawem się im przydadzą oraz zachwycali się wyjazdem. Jeszcze inni grali w bilarda lub piłkarzyki. Jendośladowcom znowu się udało – może zatrzymali się jakimś hotelu? Dziwne sprawy dzieją się na wyjazdach.

Dzień wolny to dzień odpoczynku. Nic tak nie wpływa na relaks, jak napisanie kilku słów na temat wyprawy. Dlatego pielgrzymi przesyłają e-maila o treści. Uwaga, uwaga – cytuję:

„Nasza wiara w dotarcie do celu rośnie z każdym dniem. Nauczyliśmy się pokonywać swoje słabości. Odcinek od Żywca do granicy z Francją był kluczowy dla każdego. Tu wszystko miało się wyklarować. Nasza biologia, fizjologia i mentalność przeszła metamorfozę, przystosowała się do nowych warunków bytowania i funkcjonowania w trybie rowerowym. Codzienny, ogromny wysiłek, krótki sen (sześć godzin snu to luksus na który nie można sobie pozwolić póki co). W tym tygodniu każdy dzień stał pod znakiem zapytania. Nic do końca nie było jasne. Ból pokazywał coraz mocniej swoje oblicze: kark, krzyż, nadgarstek, kolana, nadwyrężone mięśnie i najgorszy ze wszystkich to chyba ból naszych siodełek. Jednakże nikt nie myśli o rezygnacji. Do celu zostało jeszcze bardzo dużo. Nieustannie uczymy się ze sobą żyć. Muszę stwierdzić, że poznajemy się coraz bardziej i coraz lepiej (ekstremalne warunki i ciągła wzajemna obecność przyspieszają proces integracji). Żyjemy w zgodzie i z radością – łączy nas jeden cel – dotarcie z Bożą pomocą do Maroka i modlitwa w poważnych intencjach. Dowiadujemy się po drodze o coraz większych konfliktach zbrojnych na Ukrainie i w Izraelu. Tym bardziej powagi nabiera nasza modlitwa o pokój i wiarę ludzi.

Wyprawy rowerowe to 10 – 12 godzin ciągłej jazdy. Zazwyczaj wyjeżdżamy około 6 rano, a kończymy w okolicach 22. Oznacza to, że jesteśmy trochę odłączeni od świata. Wielu rzeczy nie wiemy. Czasem o złych wydarzeniach ze świata dowiadujemy się dopiero na noclegu. Czujemy się tak, jakbyśmy w środku wielkiej cywilizacji wychodzili na pustynię, na której nieustannie doświadczamy ograniczeń.

Na wyprawie spotykamy wspaniałych ludzi, którzy bezinteresownie otwierają na nas swoje serca i bez wahania dają nam wszystko co mają. Są cały czas z nami, interesują się tym co robimy. Podziwiają nas za to, w jaki sposób pielgrzymujemy, a my odwdzięczamy się dokładnie tym samym – podziwiamy ich za to, że przyjmują nas z ogromnym zaufaniem i bez najmniejszych wątpliwości oddają nam swoje klucze od mieszkań. Opatrzność Boża jest niezwykła. Nasz plan jazdy ciągle się zmienia i dopasowuje do Bożego planu – zawsze lepszego.

Każdego dnia towarzyszy nam modlitwa. Jesteśmy świadomi, że wieziemy intencje wielu ludzi. Czytaliśmy je. Wiemy, że są poważne i w tym miejscu dziękujemy za zaufanie i ofiarowanie intencji nawet na skale życia i śmierci. Świadomość faktu, że ludzie na nas liczą dodaje nam sił. Modlitwa i odpowiedzialność to dla nas wsparcie. Musimy bowiem jechać, nawet wtedy, gdy nam się nie chce.

Jeśli ktoś myśli, że przeżywamy tylko przyjemności, to czas zmienić swoje zdanie. Jest ciężko. Ktoś kiedyś powiedział, że jazda na rowerze to przyjemność przez pierwszy tydzień, a później to już tylko męka. Coś w tym jest, ale więcej jest radości. Cała otoczka tego przedsięwzięcia czyni radość z jazdy rowerem, która sama w sobie jest ciężka, a zarazem piękna.”

Ciekawostka
Rowerzyści ciągle wspominają ks. Romana Wcisło, który nie mógł kontynuować swojej dalszej jazdy. Uwaga – tego jeszcze nie pisaliśmy. Podczas Mszy świętej porannej drugiego dnia wyprawy, ks. Roman oznajmił śmiałkom, że nie da rady jechać dalej i przekazał im swoją flagę, którą miał przymocowaną do roweru. Widnieje na niej wizerunek Maryjny. Jest duża, więc dobrze widać ją z daleka. Flagę wiezie teraz Tomasz, dla którego, jak mówi, jest to wielki zaszczyt. Można powiedzieć, że pielgrzymom przewodzi Maryja, ponieważ jedzie na czele razem z Tomkiem.

Hasła dnia

Bogusław Flis: „Modlitwa uduchowia a jazda uodparnia na ból.”
Aneta Sendor: „Powierz Panu swą drogę, zaufaj Mu a on będzie działał.”
Tomasz Jaskier: „Wszystko dla Jego bolesnej Męki.”
Adrianna Wisła: „Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca.”
Ks. Grzegorz Kierpiec: „Jeszcze trzy różańce i będziemy dziś na miejscu.”
Szymon Wąsek: „Wszystko co przed nami jest w rękach Boga.”
Adrian Kwiecień: „Wiara czyni cuda.”
Faber Maciej: „Jak myślisz, że się nie da, no to się popatrz.”

 

Ekstremalne Słowo Boże
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy /tak/ płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę. Jezus rzekł do niej: Mario! A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Nauczycielu. Rzekł do niej Jezus: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego. Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: Widziałam Pana i to mi powiedział.

J 20,1.11-18

 

Wtyka
Jutro rowerzyści mają do przejechania około 220km. Pokonają górzystą trasę, biegnącą przez Niemcy, Szwajcarię i Francję. Aby tego dokonać śmiałkowie będą musieli wstać o godzinie 4.00.

Konkurs
Podajemy nazwy konkursowe z dwóch ostatnich dni i zapraszamy do dalszego wpisywania swoich propozycji! Konkurs trwa!
– Ślimaczki
– Rozkręcona Boża Mafia
– Szaleńcy Pana Boga
– Kierpiecka Drużyna
– Błyskawice
– Cykliści
– Utrudzeni Cykliści
– Lamparty
– Jeźdźcy Maryi
– Boży Jeźdźcy
– Pogromcy kilometrów
– Wojownicy Pana
– Apostołowie na kołach
– Boscy Pątnicy
– Siewcy Boga

Pozdrowienia
– dla ks. bp Piotra Gregera z podziękowaniami za duchowe wsparcie i błogosławieństwo, których rowerzyści doświadczają każdego dnia
– dla wszystkich, którzy umożliwili śmiałkom ten wyjazd. Niech Bóg będzie dla nich nagrodą.
– dla p. Jerzego Fijaka, z podziękowaniami za telefoniczne rady i ciągły kontakt
– dla Leonarda i Eli Elsner
– dla ks. Thomasa Hubera

Bilans dnia
Dzień wolny
Niemcy
Zakwaterowani w Villingen-Schwenningen w Niemczech
Wieczorny spacer po mieście

1179 łącznie przejechanych kilometrów

<