Dzień 6 – 21 lipca 2014 r.

Dzień 6 – 21 lipca 2014 r.

With 0 Comments, Category: Maroko 2014,

Dzisiaj było strasznie. Jak dotąd był to najgorszy dzień dla rowerzystów. Śmiałkowie nie dojechali nawet do miasta, w którym chcieli spędzić swój pierwszy wolny dzień. Zatrzymali się w Villingen-Schwenningen w szkole znajdującej się nieopodal kościoła. Dlaczego właśnie tam?

Wiatr wiał rowerzystom prosto w twarz. Nagle niebo się zachmurzyło i zaczął padać deszcz. Trwało to cały dzień. Po 165km ze średnią prędkością 15 km/h śmiałkowie stwierdzili, że nie pojadą do Freiburga i zatrzymają się w miejscowości, w której aktualnie się znajdowali. Dzisiejsza jazda była dla jednośladowców sporym stresem, który potęgowany był również przez obniżoną o 15* C temperaturę. Śmiałkowie porównali tę pogodę do tej, którą zapamiętali z Zakręconych rekolekcji. Zimno i deszczowo. Na dodatek wszystkie ubrania dwukołowców przemokły. Dobrze, że jutro jest dzień wolny, dzięki czemu będą mogli wysuszyć zmoczone części garderoby.

Rowerzyści byli zmuszeni jechać dzisiaj pseudo ścieżkami rowerowymi. Wszystkie ścieżki wyłożone kostką brukową prawdopodobnie projektowane były przez człowieka, który nie posiadał w swoim życiu roweru, a jeśli jednak ,to na pewno na nim nie jeździł, chyba, że do sklepu. Niestety. Tak jak pisałem – jazda na nich wprowadza w zły nastrój i doprowadza do palpitacji serca. Kiedy kierowcy trąbili na śmiałków, że mają zjechać na ścieżkę, ci dzwonili na kierowców, którzy ją przecinali, wjeżdżając w drogę podporządkowaną.

Oprócz ścieżek rowerowych i jezdni – jednośladowcy jechali górami, a także drogami bez asfaltu. Przejeżdżali nawet przez rzekę. Gdyby było to w czasie wielkiego upału to powiedziałbym – ale im fajnie – cóż za orzeźwienie. Ale kiedy jest niska temperatura i deszcz, wolę po prostu o tym nie myśleć.

Dzisiaj był dzień z usterkami. Tomkowi pękł jeden z pedałów. Niestety nie można było tego przewidzieć i rowerzyści nie mieli części zapasowych, dlatego zaczęli go spinać i skręcać. Adrianowi poszła szprycha, a Szymonowi pękła dwa razy dętka w tylnym kole. Coś czuję, że do rowerzystów powraca znany syndrom ZNKT – czyli zespół niedopompowanego koła tylnego, którego skutkami są przebite opony. Szymon do końca dnia co 10 min musiał zatrzymywać się i dopompowywać swoje koło. Nie dość, że było wadliwe, to jeszcze za małe, żeby dobrze trzymała się dętka. Tak to już jest, kiedy nie korzysta się z pomocy naszego zespołowego mechanika rowerowego, tylko udaje się do niesprawdzonych serwisów.

Kolejny przepis na smaczny posiłek z cyklu kuchni rowerowej. Śmiałkowie nie mieli co włożyć do chleba, który początkowo jedli nasiąknięty deszczem. Później ktoś z nich wpadł na pomysł, żeby włożyć do niego kostki czekolady. Specjał jedyny w swoim rodzaju nazwany został mianem Chocoburgera. Spróbowalibyście, a może już taki jedliście?

Po tym wszystkim można stwierdzić, że rowerzyści maja ciężko. Nie dość, że nie dopisała im dzisiaj pogoda to przypominam po raz kolejny, że jadą już szósty dzień, pokonując dystans średnio 200km, przy czym śpią w nocy tylko po około 4 godziny. Dla tych, którzy dalej wątpią w ich siły! Pielgrzymi są twardzi, jak skały, nie do skruszenia.

Jedno jest druzgocące. Duwkołowcy złamali żelazną zasadę wypraw rowerowych. Zawsze o godzinie 15 śmiałkowie zatrzymywali się, by wspólnie odmówić koronkę do Bożego Miłosierdzia. Tym razem modlili się jadąc w peletonie.

Ciekawostka
Rowerzyści wstają tak wcześnie, że każdy z nich ustawia sobie na telefonie budzik. Wpadli więc na pomysł, żeby wybrać najgłupszy dzwonek budzący ich do życia. Okazuje się, że musieliby w swoim wyborze uwzględnić wszystkie, bo każdy z nich jest głupi.

Wczoraj ks. Grzegorz podczas Mszy świętej odkładając patenę z chlebem spostrzegł, że nie ma przy sobie kielicha, do którego mógłby nalać wodę i wino. Posłał po niego ministranta.

W czasie jazdy jednośladowcy bardzo dużo się śmieją, a nawet śpiewają szanty. Jest moc, co? Skąd oni mają na to siły?

Hasło dnia
Brak hasła dnia. Chyba, że rowerzyści nie chcą się nim z nami podzielić.

Ekstremalne Słowo Boże
Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.

Mt 12,38-42

ANETA: W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus poucza faryzeuszy, którzy wręcz domagają sie jakiegoś znaku, cudu. Czy my nie zachowujemy sie podobnie? Często szukamy spektakularnych znaków, które pomagają nam uwierzyć, a w rzeczywistości nie dostrzegamy tych małych cudów, które zdarzają sie każdego dnia. Może warto więc teraz uświadomić sobie, jak wiele cudów dokonuje się wokół nas? Zacznij już dziś, otwórz oczy na piękno, na drugiego człowieka. Właśnie teraz, warto!

Wtyka
Jutro dzień wolny. Czyli czas na spanie do oporu i zregenerowanie sił. Poprzedniej nocy śmiałkowie spali tylko 3 godziny. Należy im się!

Konkurs
Podajemy nazwy konkursowe z wczoraj i zapraszamy do dalszego wpisywania swoich propozycji! Konkurs trwa!
– Ślimaczki
– Rozkręcona Boża Mafia
– Szaleńcy Pana Boga
– Kierpiecka Drużyna
– Błyskawice
– Cykliści
– Utrudzeni Cykliści
– Lamparty
– Jeźdźcy Maryi
– Boży Jeźdźcy
– Pogromcy kilometrów
– Wojownicy Pana

Pozdrowienia
– dla Ireny Rose z podziękowaniami za pyszne śniadanie i miłą gościnę oraz z najlepszymi życzeniami dla córki wkraczającej na nową drogę życia
– dla Wiktorii i Patryka Jaskier
– dla ks. Stanisława Steca z podziękowaniami za pomoc
– dla Georg Birner
– dla Heleny Lisek
– dla Simona Schedlbauer z Bogen

Bilans dnia
165 km
Niemcy
Zakwaterowani w Villingen-Schwenningen w Niemczech
Deszcz i wiatr
Chocoburger

1179 łącznie przejechanych kilometrów

<