Dzień 5 – Wtorek, 30 lipiec 2013

Dzień 5 – Wtorek, 30 lipiec 2013

With 0 Comments, Category: Drużyna G, Rzym 2013 Drużyna G,

Belgradzie witaj! Rowerzyści dojechali dzisiaj do stolicy Serbii – pytanie, jak dokonali tego po tak długiej trasie dnia poprzedniego? Jedna rzecz mogła im pomóc, o której poinformowali nas dopiero dzisiaj – to wczorajsza kąpiel w jeziorze po 160km trasy. W ramach przypomnienia śmiałkowie przejechali wczoraj 240km – to rekord rowerowych wypraw projektu „Rozkręć WIARĘ”. Chyba, że już wcześniej któryś z jednośladowców w samotności przebył tak dużą odległość, która nie została zarejestrowana…

Dzisiejszy dzień upłynął bardzo przyjemnie, chaotycznie, uciążliwie, wesoło itd. Można doszukać się w nim wszystkich emocji, które od zarania dziejów towarzyszą człowiekowi. Przyjemnie, bo mogli dłużej spać, aż do godziny 10.00 i spożyć wspaniałe śniadanie, podane im przez gospodarza. Chaotycznie, bo zagubili rytuał dnia. Uciążliwie, ponieważ jechali w ogromnym słońcu, którego prawdopodobnie mają już dość od samego początku wyprawy. Wesoło, to dłuższy temat…

Jedzie sobie człowiek na rowerze. Wiatr cały czas pcha go do przodu. Jedzie i jedzie i jeśli jest to mężczyzna to ogląda się na kobiety, jeśli jest to kobieta poszukuje mężczyzn. A u śmiałków mężczyzna spogląda na policjantów, do takiego stopnia, że w zabójczej prędkości wjeżdża w dziewczynę rowerem, powodując nieszkodliwą i niedrastyczną kolizję. Szymon, jak widać miał plan. Może to nowy sposób zagadania, albo pokazania się? Według wysnutej filozofii policja jest przykładem siły, rower jest męstwem i odwagą, a kobieta, to właśnie ta, przez którą faceci tracą rozum…

Droga była nieco uciążliwa. Raz wydawało się, że czołgi płyną, niczym po oceanie, na którym jeszcze nigdy nie zauważono fali, a chwilę później nadszedł sztorm i tsunami, bo droga zamieniła się w potężną pułapkę, w której rowerzyści pozostawieni zostali sami sobie – na śmierć i życie z jezdnią, która w pewnym momencie wyglądała jak niemiecka autostrada, z kolei później niczym górska droga wyłożona płytami, powodowała u rowerzystów wstrząsy, rodem wzięte z polskich pociągów. Jedyny plus tego wszystkiego jest taki, że trasa ta wiodła ich tylko przez 75km, aż dotarli do celu.

Jednośladowcy dojechali do Belgradu i czekają, aż skończy się Msza Świętą, by móc spokojnie zakwaterować się w nowym miejscu, które będzie ich domem dzisiaj i jutro. Dopiero tam okazało się, że Anetce nie przestaje towarzyszyć  ZNKT – Zespół Niedopompowanego Koła Tylnego, którego syndromów można doszukać się już także u Ady. Być może choroba ta jest zaraźliwa. Do nas należy decyzja, czy pozwolimy im powtórnie przekroczyć granice Polski, w przeciwnym razie my także możemy stać się ofiarami… Jedynym pocieszeniem dla dziewczyn jest fakt, że Serbowie to bardzo przyjaźni i życzliwi ludzie. Może damy „ks. Grzegorz team” odnajdą tam odpowiednich dla siebie kandydatów na przyszłe życie. Przeszkodą może być tylko język, ale miłość wszystko przetrzyma i nie zna granic.

Rowerzyści z niecierpliwością wyczekują startu grupy ks. Piotra, która pomoże im wieźć intencje wszystkich ludzi wpisanych do księgi i skrzynki intencji, na grób Jana Pawła II.

 

CIEKAWOSTKA:

Śmiałkowie uczestniczyli dzisiaj w Eucharystii, która sprawowana była w kościele wybudowanym na cześć pamiętnego wydarzenia, zapobiegającego dalszej Islamizacji Europy. To tam Serbowie wypędzili Turków, którzy chcieli narzucić Europie swoja kulturę.

 

HASŁO DNIA:

Redaktor:                           Macie hasło dnia?
Ks. Grzegorz team:          NIE!

Redaktor:                           Aha…

 

Nic dodać, nic ująć.

 

WTYKA:

Jutro dzień wolny! Rowerzyści mają mocne postanowienie zwiedzania Belgradu. Ciekawe, czy wybiorą formę spaceru, czy przejażdżki rowerowej, a może po prostu wsiądą do autobusu i zza okna będą podziwiać te piękne miasto, w którym dalej zauważalne jest piętno wojny. Decyzja ta należy do nich. Wiemy jednak, że czołgi mogą być niedostępne, ponieważ jednośladowcy odwożą je do serwisu rowerowego, by przeprowadzono ich przegląd generalny i dokonano potrzebnych napraw.

 

5 Drużyna G

 

BILANS DNIA:

Serbia

Zakwaterowani w Belgradzie

75 km

Maksymalna prędkość 60km/h

Upał

Dużo podjazdów i zjazdów

 

POZDROWIENIA:

  • dla wszystkich rodziców rowerzystów
  • dla Bogusławy i Bogusława Choczyńskich

 

PIOSENKA NA DZIŚ:

 

Stróże Poranka – Drogi

 

 

744 łącznie przejechanych kilometrów!

 

Wojciech Dobija

 

<