Dzień 32 – 16 sierpnia 2014 r.

Dzień 32 – 16 sierpnia 2014 r.

With 0 Comments, Category: Maroko 2014,

Dzisiaj rowerzyści pokonali dystans 80 km. Tak już będzie do końca. Inaczej po prostu się nie da. Oprócz małej ilości przejechanych kilometrów pojawił się również problem zatrucia pokarmowego, które na początku dopadło Adę, która zrezygnowała z dzisiejszej jazdy rowerem i przeniosła się do samochodu. Kilka godzin później złe samopoczucie dopadło Szymona i Maćka, którzy ostatkiem sił dotarli do noclegu. Na koniec zatruł się także kapitan G Teamu, który znosi to jednak bardzo łagodnie. Gorzej jest u niego z gardłem. Chwilowa niedyspocyzja śmiałków spowodowana jest prawdopodobnie przez wodę, która podawana jest w każdej kawiarni i w restauracji, czy to do kawy, czy do posiłku. Jej pochodzenie nie jest do końca wiadome i chociaż rowerzyści wiedzą, że powinni jej nie spożywać, to i tak pragnienie z nimi wygrywa.

Tak o pustyni mówi ks. Grzegorz – “Przypomina mi się wędrówka Izraelitów przez pustynię. Wielu narzekalo gdy przyszło zmęczenie. Chcieli wrócić nawet do niewoli, wrócić do tego co bezpieczne, nawet jeśli to była niewola. Ostanie dnie przypominają te historie. I chociaż nikt się nie przyznaje i nie mówi o przedwczesnym powrocie to w głębi serca myśli sobie: zachciało ci się zdobywać świat. Zamiast siedzieć w domu to.. Itp. To dobry czas… Czas wyzwalania. Sytuacje graniczne są na wyciągnięcie ręki. Jedyna pomoc to Bóg. Coraz wyraźniej widzimy marność tego świata. Nauczyliśmy się żyć bez wielu rzeczy, które innym wydają się niezbędne. Jedyne co ważne to woda i trochę jedzenia oraz miejsce gdzie można się schować przed słońcem. Jest w nas coraz większą obojętność na problemy. Wiemy, że one gdzieś są, że są także nasze, ale wydają się one takie małe, nieistotne. Mało planujemy, i tak zawsze jest inaczej. Poddajemy się Opatrzności Bożej…Ona nas kieruje…wyznacza drogi.”

A tak o przeżyciu pustyni mówią pozostali członkowie G Temu:

“Jazda na rowerze już od dawna nie przynosi radości. Ale nie wyobrażam sobie tego by zrezygnować. To jest silniejsze by iść do przodu. Wiem, że na końcu jest nagroda. Trudności chwili są niczym w porównaniu z tym co przed nami i na końcu. Ciekawe jest to, że wciąż rozmawiamy o przyszłym wyjeździe. Planujemy nowe, dalsze cele. Dochodzimy do wniosków, że tu wcale nie chodzi o jazdę na rowerze ale oe to, co Bóg w nas wyzwala podczas jazdy, co nam daje ”

“Daleki jestem od rzucania rowerem, nawet wtedy gdy nie jestem wstanie utrzymać kierownicy. Modlę się wtedy za rodzinę i ofiaruje trud choroby za nią. Jadę dalej i nic mnie nie powstrzyma”

“Dzisiejsza konieczność rezygnacji z jazdy rowerem była dla mnie ofiarą i lekcją pokory a nie powodem do radości. Bóg zabiera nam czasem to co wydaje nam się najlepsze by dać coś więcej. Zobaczymy co to takiego w przyszłości”

“Dziś, po wielu dniach jazdy, walki, być moze nawet ucieczki chyba zaczęłam uświadamiać sobie na czym tak naprawdę polega życie w pełni. Dzisiejszy dzień był dla mnie szczególny. Był moment kiedy mogłam dłuższy odcinek drogi przemierzać sama. Dookoła pustka, cisza, bardzo ciepły wiatr i słońce. I ja.. ze wszystkimi moimi myślami, rozterkami, dylematami. Świetna okazja do tego aby sobie uświadomić wiele bardzo istotnych rzeczy. Być moze człowiek musi wyjść na pustynię aby aby inaczej spojrzeć na całe życie? Nie wiem, ale jestem pewna, że dla wielu z nas już nic nie będzie takie samo jak przedtem.” Aneta

Hasło dnia

“Jutro wjeżdżamy w klimat submasakryjski” – powiedział Boguś w nawiązaniu do upałów, które czekają na trasie na G Team.

Wtyka

Jednośladowcy nadal są w klimacie śródziemnomorskim , ale juź niebawem wjadą w klimat subsacharyjski.

Pozdrowienia dla

Andrzeja Pitery Wójta Gminy Łodygowice

Stanisława Kucharczyk

Podziękowania dla Gościa Niedzielnego

<