Dzień 3 – Niedziela, 28 lipiec 2013

Dzień 3 – Niedziela, 28 lipiec 2013

With 0 Comments, Category: Drużyna G, Rzym 2013 Drużyna G,

Jak mówią – „ogólnie, prze jaja!”, ale czy aż takie? Rytuał dnia, aż do śniadania został zachowany. Wstali o 5.00, uczestniczyli we Mszy Świętej o godzinie 5.30 i zaraz po niej jedli śniadanie. Niestety jego smakiem delektowali się krótko, bo w pewnym momencie Szymon postanowił wyregulować przerzutki w swoim rowerze – nie miał z nim długo styczności (prawdopodobnie całą noc), więc mógł coś przegapić, przyspać na moment i w ostateczności zerwał gwint. Szkoda tylko, że była niedziela, w którą wszystkie sklepy są zamknięte. Cóż zrobić… Jakieś pomysły?

Przy jednośladowcu zebrała się cała ekipa z podobnymi pytaniami w głowie. Jak to naprawić, skoro nie ma potrzebnych narzędzi i sprzętu rowerowego. Trzeba iść do gospodarza – do ks. Biskupa  Lajosa i oznajmić mu, że pojawiła się drobna usterka. Hierarcha kościoła miasta Vac postanowił im pomóc. Można przytoczyć słowa Franciszka, który od początku swojego pontyfikatu głosi prawdę, że osoby duchowne powinny być przede wszystkim dla ludzi i spośród takich winno wybierać się kolejnych hierarchów. Ks. Biskup przebrał się w krótkie spodenki i koszulkę, by rozpocząć naprawę czołgu. W pierwszej kolejności chciał przełożyć utraconą część ze swojego dwukołowca do pojazdu Szymona, jednak ta nie pasowała. Postanowił więc wyruszyć w wyprawę rowerową w poszukiwaniu serwisu…

W miejsce tego potwornego zdarzenia przyjechał mężczyzna, który poprosił rowerzystów, ażeby przetransportowali zepsuty rower do jego mieszkania. Tam własnoręcznie dorobił utracony element i po jakimś czasie rower gotowy był do długiej i wyczerpującej jazdy. Mechanik jednośladowca w przeszłości prowadził serwis rowerowy, stąd posiadł odpowiednie umiejętności do majsterkowania przy tego rodzaju sprzęcie. Jednak czy mógł się spodziewać, że tym razem będzie to rower przypominający czołg?

Krótkie pożegnanie, ostatnie słowa podzięki, błogosławieństwo księdza biskupa w języku łacińskim i rowerzyści ruszają w trasę. Przejadą tylko 30km, bo stanie się coś jeszcze – dokładnie w Budapeszcie. Śmiałkowie zatrzymali się przy sklepie i wtedy ni stąd ni zowąd Maciek wpadł na pomysł regulacji kierownicy, w której zauważył luz. Wokół roweru zebrało się konfilium fachowców, w skład którego weszli Maciek, Ksiądz i Grzegorz, którzy próbowali zaradzić sytuacji. Stwierdzili, że aby poznać problem, trzeba wniknąć w jego głąb, czyli rozkręcić kierownicę. Do tego czasu grupa miała wszystko pod kontrolą, później już tylko pozostała bezradność i obudzenie w sobie instynktu myśliwych polujących na serwis rowerowy.

Jednośladowcy poszli do informacji turystycznej, z której nic nie wynieśli. Później otworzyły się im oczy na taksówkarza, który zaprosił ich do serwisu na następny dzień, aż w końcu pewna kobieta podeszła do nich i zaproponowała śmiałkom nocleg, z którego nie skorzystali, ale w ramach podzięki poprosili ją o wskazanie im drogi do najbliższego warsztatu, który oddalony był, jak się okazało, o całe 100m. Wskazała palcem na budkę z kebabem. Czyżby pojawiły się problemy z porozumiewaniem się? Grupa nie miała nic do stracenia i udała się we wskazane miejsce. Okazało się, że pierwsze wrażenie może być mylne i w końcu team odnalazł poszukiwany obiekt, w którym dokonał naprawy kierownicy i przeglądu pozostałych rowerów.

Dzisiaj rowerzyści przejechali tylko 120km, ze względu na usterki i ogromny upał. Trzeba przyznać, że mają cierpliwość do podobnych sytuacji i z każdej z nich potrafią wyjść cało. Miejsce noclegowe odnaleźli w Kecskemet.

W dzisiejszej ewangelii napisane jest: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.” Tak się stało, z wyjątkiem tego, że w słowach tych wystąpiła mała zmiana, stąd należy pamiętać, że Bóg ma plan i wyprzedza nasze myślenie. Kiedy ksiądz przypomniał sobie słowa Jezusa i wyciągnął rękę, by zapukać do furty klasztornej Pijarów, przed oczyma zobaczył jednego z zakonników, który zaprosił ich na noc do klasztoru. Tak minął wieczór i poranek, dzień trzeci.

 

CIEKAWOSTKA:

Skąd wzięło się określenie czołgi dla naszych śmiałków? Pytanie, które zmusza do cofnięcia się w czasie, do wielkiej wyprawy sześciu rowerzystów zdobywających Turcję. Początkowo nazwa ta dotyczyła tylko dziewczyn, które tratowały wszystko co było po drodze i za każdym razem wychodziły na czołówkę. W ich stronę słowo to rzucone było przez kolegów z teamu. Dzisiaj jednak nabrało nowego znaczenia. Czołgi, jako potężne rowery zapakowane sakwami. Z  perspektywy normalnego spacerowicza, taki jednośladowiec może wydawać się szeroki, wielki i tratujący każdą przeszkodę, nawet wielkie góry.

 

HASŁO DNIA:

„Dlaczego ksiądz z nami w ogóle nie rozmawia?” – tak wygląda dzisiejsze hasło dnia. Kto pyta, nie błądzi… Grupa księdza Grzegorza czytając relacje z soboty, doznała szoku i naraz pojawiło się w nich pytanie „Tak było?”. Zdaje się, że rowerzyści muszą zacząć ustalać oficjalną wersje zeznań, zanim prześlą ją pod pióro redakcji.

 

WTYKA:

Pora opuścić Węgry, a wraz z nimi Unię Europejską. Jutro rowerzyści muszą przejechać 190 km, by dotrzeć do pewnego noclegu, który już wcześniej zaoferował im znajomy ks. Grzegorza. Tym samy wjeżdżają do Serbii. Na drodze maja napotkać dwa podjazdy. Taka odległość będzie rekordem wyprawy do Rzymu.

 

3 Drużyna G

 

BILANS DNIA:

Węgry

Zakwaterowani w Kecskemet

122 km

Maksymalna prędkość 55km/h

Upał

Dwie usterki rowerowe

 

POZDROWIENIA:

  • dla Pani Teresy Jędrzejas
  • dla wszystkich zaangażowanych w projekt „Rozkręć WIARĘ”

 

PIOSENKA NA DZIŚ:

Miłość cię znajdzie – Magda Anioł

 

 

429 łącznie przejechanych kilometrów!

 

Wojciech Dobija

<