Dzień 3 – 18 lipca 2014 r.

Dzień 3 – 18 lipca 2014 r.

With 0 Comments, Category: Maroko 2014,

Horyzont widziany na przestrzeni kilkudziesięciu metrów, składający się jedynie z podjazdów i zjazdów. Najgorsze jest to, że to dopiero początek gór. Można powiedzieć – przedsmak tego, co czeka strudzonych pielgrzymów w najbliższych dniach. Jazda pod górę ma swoje plusy i zalety. Plus jest jeden – przełamuje rutynę, zalet poszukajcie sami – ale zacznijcie od tego, że budują się mięśnie, a człowiek może coraz lepiej poznawać samego siebie. Minusów i wad nie wykryto!

Dzisiaj było bardzo ciężko, jak zresztą każdego dnia od początku wyprawy. Wszyscy rowerzyści skupiali się jedynie na jeździe i prywatnej modlitwie oraz refleksji. Na trasie nie było słychać nic, oprócz ciszy. Głuchej ciszy, która powoli zaczynała być naprawdę dezorientująca. Czy ktoś za mną jedzie? Czy jestem ostatni? W takiej ciszy zaczynają rodzić się pytania o swoje ja. O to kim jestem, czy dam radę, czy dojadę i chyba najważniejsze z nich, które często towarzyszy rowerzystom jadącym pod górkę – czy ja w ogóle myślałem, kiedy decydowałem się na taką wyprawę – nigdy więcej! Tego nie było w umowie! W takiej ciszy słychać jedynie własne przemyślenia i dźwięki zmieniających się przerzutek. Sytuacja nabiera kolorów, kiedy wyjedzie się na drogę szybkiego ruchu – wtedy wewnętrzną refleksję zagłuszają wlekące się w jedną i w drugą stronę tiry.

Dzisiaj ponownie doszło do niegroźnego zderzenia w G Teamie. Dziwne jest to, że w tym roku każdego dnia mają miejsce niewytłumaczalne i niegroźne wypadki. Jakie są przypuszczenia?  Albo w poprzednich latach śmiałkowie nie chcieli przyznawać się do kraks, albo dwie osoby więcej w ekipie robią swoje. Na szczęście i tym razem nic się nie stało, stąd wszyscy dotarli do miejsca zakwaterowania.

Dwukołowcy zatrzymali się u ks. Ryszarda Potęgi w Strazovie. Kapłan przyjął ich z otwartymi szafkami pełnymi jedzenia – a dokładnie – pełnymi czeskich przysmaków. Do kuchni rowerowej można zatem dodać przekąski naszych sąsiadów. Co to było? Tego pielgrzymi niestety nie zdradzili, ale byli naprawdę zachwyceni.

Ciekawostka
Rowerzyści spotkali w Czechach Polaka. Próbowali dogadać się z nim w języku ojczystym, żeby jak najszybciej dowiedzieć się, gdzie jest położony najbliższy sklep, w którym mogliby kupić jedzenie. Okazało się, że porozumiewanie się z napotkanym mężczyzną wyszło tragicznie i śmiałkowie nic z niego nie wynieśli, a nawet wiedzieli mniej, niż przed nim. Dlatego jednośladowcy rozpoczęli rozmowę w językach obcych, m.in. w niemieckim. To nie pierwszy raz, kiedy to właśnie ten język był bardzo pomocny w zagranicznej konwersacji. Ale żeby porozumiewał się w nim Polak z Polakiem?

Hasło dnia
„To oni?” – może to zabrzmi głupio, ale coraz częściej, kiedy widzę na drodze jadącego rowerzystę, to myślę sobie – o, to chyba oni – i chociaż oddaleni są od nas o 635 km, to mam w sobie jakieś myślowe przyciąganie, które nie daje mi spać po nocach – i tak jest każdego roku!

Ekstremalne Słowo Boże
Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, będąc głodni, zaczęli zrywać kłosy i jeść. Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat. A On im odpowiedział: Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom? Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. Gdybyście zrozumieli, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu.

Mt 12,1-8

 

Wtyka
Rowerzyści przekroczą jutro granicę czesko-niemiecką i będą jechać w kierunku Abensbergu.

Pozdrowienia
– dla ks. Jarosława Zygmunta, u którego rowerzyści spędzili poprzednią noc
– dla ks. Ryszarda Potęgi, u którego rowerzyści zatrzymali się dzisiejszej nocy

Bilans dnia
194 km
Czechy
Zakwaterowani w Strazovie w Czechach
Górki
Dojazd dnia miejsce około godziny 20.30

635 łącznie przejechanych kilometrów

<