Dzień 20 – 04 sierpnia 2014 r.

Dzień 20 – 04 sierpnia 2014 r.

With 0 Comments, Category: Maroko 2014,

Dzień zaczął się dzisiaj bardzo ciężko. Coraz gorzej się jedzie. Na trasie jest upalnie, jest coraz więcej piachu i są częste zgony na drodze – czyli odpoczynki, na które wszyscy się zgadzają bez zbędnego gadania. Dodatkowo Aneta dostała zatrucia pokarmowego, co spowodowało, że ekipa musiała zatrzymać się po 120 km jazdy.

Giganci udali się do apteki. Niestety, jak to bywa w Hiszpanii, jednośladowcy mieli problemy z porozumieniem się z aptekarzem, który nie umiał języka angielskiego. Być może mieszkańcy tego kraju uważają, że ich język nauczany jest we wszystkich szkołach świata. Pielgrzymi zaczęli na migi pokazywać mężczyźnie za ladą, co dolega Anecie. Było z tego powodu bardzo dużo śmiechu. Dopiero później wpadli na pomysł, żeby zadzwonić do Artura, który porozmawiał ze sprzedawcą. Zakręceni dostali w aptece wszystko to, co chcieli. Następnie sekretarz biskupa załatwił rowerzystom awaryjny nocleg, w miejscu, o którym jeszcze nigdy nie słyszeli.

Boscy Pątnicy dotarli do El Barco de Avila. Tam też się zakwaterowali i poszli spać. Wcześniej byli w Avili – skąd pochodzi św. Teresa Wielka.

Dzisiaj był zbiorowy zgon na trasie. Nikomu nie chciało się jechać dalej. Grupa stwierdziła, że zatrzyma się na chwile leżakowania. Taka regeneracja sił, była dla G Teamu bardzo potrzebna. 3 tysiące kilometrów robi swoje, ale śmiałkowie się nie poddają i dalej zmierzają w kierunku Fatimy.

W trakcie jazdy odbył się kolejny serwis rowerowy zrobiony przez Tomka, który wymienił wszystkim zużyte w 91% łańcuchy, zapominając tylko o swoim.  Okazuje się, że rower Szymona cudem jeszcze jedzie. Już dawno powinien trafić do gruntownego remontu. Jak będzie? Zobaczymy później. Na ten czas Szymon nieustannie wyprzedza ks. Grzegorza.

Dzień zaczął się dzisiaj bardzo ciężko. Coraz gorzej się jedzie. Na trasie jest upalnie, jest coraz więcej piachu i są częste zgony na drodze – czyli odpoczynki, na które wszyscy się zgadzają bez zbędnego gadania. Dodatkowo Aneta dostała zatrucia pokarmowego, co spowodowało, że ekipa musiała zatrzymać się po 120 km jazdy.

Giganci udali się do apteki. Niestety, jak to bywa w Hiszpanii, jednośladowcy mieli problemy z porozumieniem się z aptekarzem, który nie umiał języka angielskiego. Być może mieszkańcy tego kraju uważają, że ich język nauczany jest we wszystkich szkołach świata. Pielgrzymi zaczęli na migi pokazywać mężczyźnie za ladą, co dolega Anecie. Było z tego powodu bardzo dużo śmiechu. Dopiero później wpadli na pomysł, żeby zadzwonić do Artura, który porozmawiał ze sprzedawcą. Zakręceni dostali w aptece wszystko to, co chcieli. Następnie sekretarz biskupa załatwił rowerzystom awaryjny nocleg, w miejscu, o którym jeszcze nigdy nie słyszeli.

Boscy Pątnicy dotarli do El Barco de Avila. Tam też się zakwaterowali i poszli spać. Wcześniej byli w Avili – skąd pochodzi św. Teresa Wielka.

Dzisiaj był zbiorowy zgon na trasie. Nikomu nie chciało się jechać dalej. Grupa stwierdziła, że zatrzyma się na chwile leżakowania. Taka regeneracja sił, była dla G Teamu bardzo potrzebna. 3 tysiące kilometrów robi swoje, ale śmiałkowie się nie poddają i dalej zmierzają w kierunku Fatimy.

W trakcie jazdy odbył się kolejny serwis rowerowy zrobiony przez Tomka, który wymienił wszystkim zużyte w 91% łańcuchy, zapominając tylko o swoim.  Okazuje się, że rower Szymona cudem jeszcze jedzie. Już dawno powinien trafić do gruntownego remontu. Jak będzie? Zobaczymy później. Na ten czas Szymon nieustannie wyprzedza ks. Grzegorza.

Wtyka
Przez kolejne dwa dni rowerzyści będą musieli dojechać do Fatimy. Tzn., że średnia dzienna przejechanych kilometrów będzie wynosić około 200.

Pozdrowienia
– dla Urszuli Rogólskiej
– dla Aliny Świeży-Sobel
– dla ks. Piotra Bączka
– dla Roberta Karp

Bilans dnia
120 km
Hiszpania
Zakwaterowani w El Barco de Ávila w Hiszpanii
Zatrucie pokarmowe Anety

3149 łącznie przejechanych kilometrów

<