Dzień 19 – 03 sierpnia 2014 r.

Dzień 19 – 03 sierpnia 2014 r.

With 0 Comments, Category: Maroko 2014,

Relacja prosto od G Teamu. Publikujemy ją z opóźnieniem, ze względu na brak Internetu w Europie Zachodniej. Kto by pomyślał, że tak trudno jest podłączyć się do sieci. A podobno to cywilizowany świat?

“Wciąż jesteśmy pod wrażeniem spotkania z rodziną Roczniak. Arturem i Martą. Artur jest sekretarzem biskupa diecezji. Przyjęcie królewskie. Czujemy się czasem zażenowani gościnnością. Przyjeżdżamy z niczym, a tyle otrzymujemy. Wczorajsza Msza w biskupiej kaplicy, jak się dowiedzieliśmy była wyjątkowa, bo biskup zazwyczaj nie pozwala tam nikomu odprawiać poza sobą. Wspaniała rodzina, wspaniała atmosfera i żal było odjeżdżać. Eucharystia była wczoraj ok. 23.00. Po niej siedzieliśmy jeszcze do 2.00 i opowiadalismy o naszym projekcie. Bardzo wzruszające było dla nas spotkanie z 6 letnia Zuzią – córką Artura i Marty która uczyła nas hiszpańskiego i na koniec po Mszy świętej każdemu z nas dała różyczkę.”

Rowerzyści wstali tak, jak zawsze, o godzinie 5 rano, po czym udali się na śniadanie. Śmiałkowie po długiej rozmowie, z miejsca zakwaterowania wyjechali dopiero o godzinie 7.00. Tym razem Hiszpania ich zaskoczyła. Kraj  powitał ich chłodnym porankiem. A miało być przecież ciepło.

Po kilkunastu kilometrach jazdy, Giganci zatrzymali się, by przeprowadzić serwis rowerowy. Kiedy przejedzie się 3 tysiące kilometrów, rowery trzeszczą, strzelają i klekoczą, ale zawsze są w formie i wiozą śmiałków do celu. Tomasz jest fachowcem w naprawie rowerów. Jak mówią zakręceni – na postojach nikomu się już nic nie chce, a Tomek ciągle pomaga. Nie ma to, jak mieć na pokładzie ludzi od wszystkiego.

Anetka cały czas robi na trasie zdjęcia  i często zdarza się, że trąbią na nią przez to kierowcy samochodów. Ale czego się nie robi dla G teamu i dla fotografii. Może będzie to jej kolejna pasja?

Trasa była bardzo męcząca. Każdy kilometr jednośladowcom  jechało się coraz ciężej, ale to i tak nie zniechęciło ich, bo rowerzyści dojechali do Villacastin. Tam znaleźli miejsce pod dachem u pewnego hiszpańskiego proboszcza, z którym bardzo ciężko było się dogadać, bo nie znał on żadnego języka, poza ojczystym. Kapłan dał śmiałkom bardzo wiele – odstąpił im podłogę. Ale to chyba dobrze, prawda?

Ciekawostka
 Rowerzyści i restauracja. Czyli o tym jak zamówić jedzenie w Hiszpanii, albo jak dogadać się z kelnerem.

Na zamówieniu widoczne są dwa jajka sadzone, mięso i frytki. Promocyjna cena 5 euro!

Hasła dnia

“Jazda rowerem to już styl życia” – Adrian
Oby ten styl nigdy mu się nie znudził.

Wtyka
Rowerzyści mają około 400 km do Fatimy.

Pozdrowienia
– dla Rycerstwa Niepokalanej
– dla NiemTeamu
– dla PrayBusu
– dla autokaru

Bilans dnia
170 km
Hiszpania
Zakwaterowani w Villacastin w Hiszpanii
Serwis rowerów

3029 łącznie przejechanych kilometrów

<