Dzień 18 – Poniedziałek, 12 sierpień 2013

Dzień 18 – Poniedziałek, 12 sierpień 2013

With 0 Comments, Category: Drużyna G, Rzym 2013 Drużyna G,

„A wiatr wiał w twarz…” – jak widać nie jest ciekawie, chociaż aura podróżowania sprzyja. Do niewidzialnego niszczyciela, który w dniu dzisiejszym stanowił opór dla rowerzystów, dołączyło także słońce, które podniosło nieco temperaturę otoczenia. Ciężkie warunki są wpisane w każdy dzień wyprawy, ale kiedy cel jest szczytny, nie liczy się nic więcej od postawionej poprzeczki.

125 km ciężkiej trasy, dwa duże podjazdy, dwa sanktuaria i wymuszony nocleg – tym wszystkim można zobrazować dzień osiemnasty, ale zacznijmy od początku.

Pierwszym celem rowerzystów w dniu dzisiejszym było zdobycie Monte Sant Angelo. To właśnie tam członkowie ekipy modlili się w szczególności za ludzi opętanych i zniewolonych. Następnie uwagę grupy przykuł horyzont, na którym malowało się San Giovani Rotondo. Będąc we Włoszech nie można nie zobaczyć tego wspaniałego miejsca, w którym żył Ojciec Pio, dlatego śmiałkowie swoje szlaki wytyczyli właśnie przez te teren, by razem pomodlić się przy relikwiach świętego i na własne oczy ujrzeć konfesjonał, w którym kapucyn spowiadał oraz krzyż, przy którym otrzymał stygmaty.

Po krótkiej modlitwie, jednośladowcy skierowali się w kierunku Lanciano, jednak w trakcie drogi nastał mrok i nie dane im było dojechać do planowanego miasta. Dwukołowcy musieli zatrzymać się w Lesinie i zrobić tzw. włam na chatę. Czołgi dotarły pod kościół katolicki, w którym niestety nie zastały proboszcza. Napotkany przez nich Pan zaprowadził ich do mieszkania księdza, jednak i tam dom okazał się stać pusty. Grupa postanowiła zaczekać. Gdy gospodarz wrócił do swojego domu i zobaczył pielgrzymów, początkowo nie był im przychylny, ale w ostateczności użyczył im swojego garażu. Kiedy śmiałkowie zakwaterowali się,  kapitan Drużyny G poszedł zapytać właściciela, czy może koncelebrować z nim Mszę Świętą następnego dnia. Dla kapłana przyjmującego rowerzystów, wielkim zaskoczeniem było, gdy okazało się, że młody szef teamu jest duchownym, a on pozwolił mu wejść najdalej do garażu. W ramach rekompensaty dał śmiałkom pieniądze na pizzę, jednak jednośladawcy nie przyjęli podarku, ze względu na to, że dla nich wielkim prezentem było już samo miejsce noclegowe.

Kluczowym problemem okazał się dzisiaj brak znajomości języka włoskiego. Śmiałkowie mieli trudności w porozumieniu się z księdzem gospodarzem, ponieważ znali języki angielski i niemiecki, których uczą się przecież wszyscy, a kapłan, który przyjął ich pod swój dach operuje językami ojczystym i hiszpańskim. Na szczęście jest jeszcze coś, co nazywa się gestykulacją.

 

CIEKAWOSTKA:

Co mówicie, kiedy słyszycie od jakiegoś Włocha z rowerem pukającego do Waszych drzwi, że ten przyjechał do Polski, bo chce zobaczyć Kraków i szuka noclegu? Nagle maleńkie oczka nabierają większych rozmiarów, a na myśl nasuwają się pytania: „Oszalał Pan? Do Polski? Po co?” Co myślą mieszkańcy Włoch, kiedy widzą Polaków? Ludzie popadają tam ze skrajności w skrajność, raz twierdzą, że Drużyna G to wariaci, innym razem podziwiają ich za odwagę, a to przecież normalni ludzie, tyle że z pasją…

 

HASŁO DNIA:

Kiedy ksiądz powiedział, że dzisiaj 160 km górami, rowerzyści zgodnie odpowiedzieli – „Tego nie było w umowie”. Dziwne! Kiedy czytałem tekst, pod którym były podpisy śmiałków, spostrzegłem, że zawarte w nim było następujące zdanie: 200km każdego dnia, chyba że są góry, to wtedy 160km.. Oczywiście to tylko żart sytuacyjny – pielgrzymi nie podpisywali przed wyjazdem żadnych papierków…

 

WTYKA:

Rowerzyści mieli dojechać dzisiaj do Lanciano, jednak nie było im to pisane. Dlatego jutro ekipa wstaje wcześnie rano i wyrusza na rowerach do miejsca cudu eucharystycznego, gdzie spotka się z PrayBusem. Po 18 dniach śmiałkowie nareszcie zobaczą znajome twarze. Mają do przejechania około 70km trasy.

 

18

 

BILANS DNIA:

Włochy

Zakwaterowani w Lesinie

Rowery w normie

125 km

Wiatr prosto w twarz

Dwa duże podjazdy

 

POZDROWIENIA:

  • dla ks. Filipa Glanowskiego
  • dla Pana Fijaka
  • dla Dyrekcji i Grona Pedagogicznego SP nr 5 w Żywcu

 

PIOSENKA NA DZIŚ:

 

Kiedy cichnie gwar

 

 

1987 łącznie przejechanych kilometrów!

 

Wojciech Dobija

<