Dzień 17 – 01 sierpnia 2014 r.

Dzień 17 – 01 sierpnia 2014 r.

With 0 Comments, Category: Maroko 2014,

Pustki. Góry. Duże odległości między miastami położonymi na wzniesieniach. Długie proste drogi, niekiedy falowane. Ogromny upał. Brak wiatru i jego mocny powiew w twarz. Krajobraz typowy dla Hiszpanii. Na drogach nikogo nie ma, oprócz pielgrzymów – to znak, że Hiszpanie chowają się przed słońcem, podczas gdy tysiące ludzi zmierza szlakiem Jakubowym do Santiago de Compostela. Śmiałkowie co jakiś czas mijają na swojej drodze znaki, które informują o pątniczej trasie.

Dzisiaj jednośladowcy jechali szlakiem Camino de Norte. Od miasta św. Jakuba zakręconych dzieli 750 km.

Giganci zrezygnowali z kawy w Pampelunie, ze względu na stratę, którą wyrobili sobie wczoraj, podczas jazdy przez Pireneje. Przez kolejne dni śmiałkowie będą musieli mocno się postarać, żeby wrócić do swojego planu. Wydaje mi się, że ktoś tu mówił, iż ekipa może mieć jeden dzień w plecy, czyżby coś źle przeliczyli?

Po drodze jednośladowcy spotkali pewnego rowerzystę, który samotnie jedzie do Santiago de Compostela. Okazuje się, że jest  nauczycielem z Belgii i pierwszy raz w życiu widzi jeżdżącego księdza na rowerze. A o tym, że Kapitan G Teamu jest duchownym dowiedział się, gdy ci powiedzieli mu o swoich noclegach w kościołach. Na twarzy nowo poznanego mężczyzny pojawiło się ogromne zdziwienie. Nie mógł bowiem dojść do tego, jak można nocować w świątyniach. Szef dwukołowców rozpoczął wtedy swoje wyjaśnienia, odnosząc się do swojego powołania. “I am a priest.” Teraz już wszystko jasne.

W pewnym momencie droga, którą jechali rowerzyści skończyła się. Totalnie. Pielgrzymi wywieźli się w pole! Co to znaczy? Jezdnia była zapadnięta, jakby po trzęsieniu ziemi. Dlatego śmiałkowie byli zmuszeni przenosić swoje rowery przez chaszcze.

Ekipa dojechała dzisiaj do Alfaro, w którym rozpoczęła poszukiwania schronienia na najbliższą noc. Miasto przywitało ją ogromem bocianów. Śmiałkowie jeszcze nigdy nie słyszeli takiego klekotania. Ptaki były wszędzie. Pielgrzymi podjechali do kościoła i zaczęli pytać się o jakiegoś księdza. Niestety nigdzie żadnego nie było. Nagle ktoś podszedł i powiedział, że zaprowadzi rowerzystów do proboszcza tamtejszej parafii. Okazało się, że hiszpański duchowny nie zna języka angielskiego i nie można było się z nim porozumieć – na pomoc przyszła pewna kobieta, która stała obok nich i zaczęła tłumaczenie. Kiedy kapłan usłyszał, że G Team chce u niego nocować – “nie znalazł dla nich miejsca w swojej gospodzie.” Tłumacz zaproponował zakręconym, by ci udali się na policję, która zakwateruje ich w schroniskach dla pielgrzymów idących do Santiago de Compostela. Tak też się stało. Rowerzyści po wielu trudach mają dach nad głową.

Ciekawostka

Pielgrzymi pobili dzisiaj swój rekord życiowy, jeśli chodzi o liczbę przejechanych kilometrów podczas jednej wyprawy. W zeszłym roku było to 2600 km, w tym jest już 2699. Wielkie brawa dla nich!

A teraz wszyscy uczą się nowego pozdrowienia, które wykorzystuje NiniwaTeam – tj. Pozdrower! W komentarzach na stronie i na Facebooku pozdrawiamy ekipy G, Niem i Niniwę, która już w poniedziałek wyruszy w swoją podróż w nieznane!!! Uwaga! Start!

Hasła dnia

“Jest masakra, ale czad!!” – i nic więcej nie trzeba mówić, wystarczy wsiąść na rower i jechać przed siebie.

“Dotychczas jechałeś dla siebie, teraz jedziesz dla ludzi.” – Ada!

Ekstremalne Słowo Boże
Jezus przyszedłszy do swego rodzinnego miasta, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko? I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony. I niewiele zdziałał tam cudów, z powodu ich niedowiarstwa.

Mt 13,54-58

Wtyka

Czas na reorganizację trasy! Przez kolejne dwa dni rowerzyści pojadą po 210 km, żeby dotrzeć do Salamanki i odrobić straty w wyprawie. Czas na poszukiwania noclegów starym, sprawdzonym sposobem – czyli tam, gdzie wzrok ich poniesie.

Konkurs

Rozwiązanie konkursu nadesłane prosto z Hiszpanii!

“Zdobywane levele to obniżenie progu wrażliwości higienicznej, proporcjonalne do wzrostu wrażliwości estetycznej. Dlatego dla nas, nie jest już problemem siedzieć na krawężniku, jeść i zachwycać się pięknem architektury.”

Pozdrowienia
– dla NiemTeamu
– dla  rodzeństwa od Ady
– dla rodziny od Adriana
– dla ks. Sławomira Szczotki, ks. Piotra Wróbla i ks. Jerzego Łukowicza
– dla sióstr Szarytek z Krakowa
– dla siostry wizytatorki Anny
– dla siostry Joli
– dla Moniki i Dawida, którzy w czwartek mieli rocznicę ślubu od Anetki
– dla dwóch hiszpańskich policjantów, którzy załatwili nocleg G Teamowi

Podziękowania
– dla sióstr Szarytek za pomoc w znalezieniu noclegów w Hiszpanii

Bilans dnia
185 km
Hiszpania
Zakwaterowani w Alfaro w Hiszpanii
Średnia dzienna – 179,93km
Przenoszenie rowerów

2699 łącznie przejechanych kilometrów

<