Dzień 16 – 31 lipca 2014 r.

Dzień 16 – 31 lipca 2014 r.

With 0 Comments, Category: Maroko 2014,

Rowerzyści mieli wielki plan, by przejechać Pireneje i dojechać do Pampeluny. Ale wielkie plany niekiedy kończą się na jednym kroku. Tym razem meta była po dwóch. Śmiałkowie pokonali dzisiaj Pireneje – olbrzyma, który stał im na drodze w dążeniu do osiągania swoich marzeń, celów i realizacji samych siebie. Nie było łatwo. Giganci na kołach musieli wspiąć się na wysokość 1800 m n.p.m. Przez odcinek 30 km cały czas jechali pod górę. I tutaj mała niespodzianka! Na sam szczyt, jako pierwsi, wyjechali Adrian i Szymon, bo aż 30 min przed pozostałymi członkami G Teamu. Wielkie brawa. Wywiady z nimi dopiero po zakończeniu wyprawy.

A później co? Długi i przyjemny zjazd do Hiszpanii – kraju, który, jak się okazuje, jest rowerzystom bardzo bliski. A to ze względu na ich hiszpański temperament. Siostry, które przyjęły pielgrzymów w Domu Polskim we Francji śmiały się z jednośladowców, którzy od samego rana robili wokół siebie hałas. Kto to widział wstawać tak wcześnie? A no własnie – Hiszpanie.

Ekipa dotarła do kościoła w Sabiñánigo. Starym, dobrym zwyczajem do akcji wkroczył ks. Grzegorz, który w swoim stroju rowerzysty wszedł do wnętrza świątyni i zapukał do konfesjonału, tak jakby dawał rozgrzeszenie kapłanowi siedzącemu wewnątrz niego. Hiszpański duchowny spoglądając na kapitana G Temu, rozpoczął z nim rozmowę w języku hiszpańskim. Niestety szef Rozkręconej Bożej Mafii nie był w stanie rozmawiać w jego ojczystym języku, dlatego ks. Grzegorz zaczął po angielsku. To nie był dobry wybór i konwersacja trafiła na grunty łaciny. To było coś!

Duchowny z Hiszpanii zadzwonił do swojego proboszcza, który wyraził zgodę na przyjęcie pielgrzymów pod swój dach. Zaraz po rozmowie – księża wzięli rowerzystów na Mszę świętą, odprawianą w językach polskim i hiszpańskim. Po Eucharystii gospodarz noclegu zadzwonił po Izabel, która znała język angielski, by dwukołowcy mogli z łatwością się porozumiewać. Czy było łatwo?

Z tego co mi wiadomo – rozmowy rowerzystów w języku angielskim często mieszają się z językiem niemieckim. Ale tym razem było inaczej. Okazało się, że rowerzyści śpią w Centrum Caritasu. Dostali jedzenie i co najważniejsze – możliwość skorzystania z pryszniców. Po czym rowerzyści oddali swoje brudne ubrania do pralki. Księża Ramon i Carlos, którzy przyjęli cyklistów do salki na plebanii są zafascynowani ich podróżami i sposobem ewangelizacji. Cieszy ich też fakt, że pielgrzymi modlą się o pokój na świecie – mówią, że dobro zawsze wraca.

Ciekawostka

Rowerzyści w trakcie dzisiejszej jazdy pod górę, cały czas zatrzymywali się, żeby podziwiać widoki. Ale czy tylko dlatego? Może to zmęczenie po dniu wolnym?

W trakcie jazdy w rowerze Adriana pękła szprycha, ale ekipa wymieniła ją dopiero po dotarciu do Sabiñánigo.

Hasła dnia

„Kilometry idą jak euro, a euro już nie ma.” Dziwne, wydaje mi się, że już kiedyś było takie hasło dnia. Ale może to tylko moja wyobraźnia. Na pewno sytuacja wypowiedzenia tego zdania była inna, wyjeżdżali bowiem pod górę.

Ekstremalne Słowo Boże

Jezus powiedział do tłumów: Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare. Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

 Mt 13,47-53

Wtyka

Rowerzyści muszą nadrobić 90 km, których nie przejechali dzisiejszego dnia. Będą to robić stopniowo. W Hiszpanii zaczynają się upały. Śmiałkowie pojadą do Pampeluny na kawę. A później ruszą w dalszą drogę przed siebie, nie znając miejsca zakwaterowania i ludzi, u których zostaną na kolejną noc.

Konkurs

Zachęcamy do odpowiedzi  – Co to znaczy przechodzić kolejne levele na rowerze i na czym to polega?

Na razie wygląda to tak:
– Aleksandra – Zdobywać levele czyli następny poziom polegający na pokonywaniu jaki przeszkód coraz bardziej trudnych
– Anna – To znaczy ….zdobywać kolejne państwa..  jadąc rowerkiem
– Magdalena – To znaczy mknąć dalej do celu drogą, którą Pan prowadzi pokonując kolejne przeszkody z mocą Bożą i Wiarą.
– Asia – To znaczy przekraczać granice, nie tylko państwowe, ale przede wszystkim te swoje, własne, codziennie przekraczać swoje możliwości, pokonywać słabości, zaskakiwać samego siebie zdobywając kolejny level, który z każdym dniem dla rowerzystów jest coraz trudniejszy.
– Maria – … zdobywanie kolejnych coraz wyższych i wyższych szczebli… stopni
– Asia – „Przechodzić kolejne levele” to znaczy zdobywać doświadczenie, które rośnie wraz z liczbą przejechanych kilometrów. Coś jak w samolocie, tylko z liczbą wylatanych km.
– Basia – Może przekraczanie leveli to także przekraczanie siebie na drogach wiary w Boga który Ich prowadzi czuwa nad śmiałkami
– Ania – Jedyny sposób,by odkryć granice możliwości , to przekroczyć je i sięgnąć po niemożliwe ….. tak nasi Giganci zdobywają levele….

Rozwiązanie konkursu pojawi się w kolejnej relacji. Niestety żadna odpowiedź nie jest zbliżona do tej, którą przygotował nam G Team! Zachęcamy do ostatnich komentarzy konkursowych. Czy komuś się uda? Jedno jest pewne – trzeba patrzyć inaczej, niż patrzą normalni ludzie.

Pozdrowienia
 dla p. Aleksandry Cender, najlepszej nauczycielki angielskiego na świecie
– dla Izabel, ks. Ramona i ks. Carlosa z Centrum Caritasu, w którym rowerzyści są dzisiaj zakwaterowani

Podziękowania
– dla p. Jerzego Fijaka za serwis rowerów, stały kontakt w trakcie wyprawy i fachową pomoc

fijak_rowery

Bilans dnia
130 km
Francja, Hiszpania
Zakwaterowani w Sabiñánigo w Hiszpanii
Msza w języku hiszpańskim i polskim
Jedna pęknięta szprycha
30 km podjazd
Pireneje

2514 łącznie przejechanych kilometrów

<