Dzień 15 – Piątek, 9 sierpień 2013

Dzień 15 – Piątek, 9 sierpień 2013

With 0 Comments, Category: Drużyna G, Rzym 2013 Drużyna G,

Droga była nieciekawa. Od jej początku nic nie układało się jak należy. Każdy rower zaliczył pękniętą dętkę, a następnie doszło do zderzenia dwóch członków ekipy. Kiedy Ci pozbierali się z drogi i wsiedli na rowery, by jechać dalej, zostali ofiarami potężnego wiatru, który przyniósł ze sobą latające gałęzie. Gdyby uczestnicy wyprawy nie posiadali kasków, jeden spośród nich, mógłby trafić do szpitala. Nagle nastała potężna burza, która nie ustawała przez około dwie godziny. Szef ekipy zarządził jednak dalszą podróż, żeby zdążyć na czas do miejsca noclegowego. Były bowiem prognozy, że zawierucha może potrwać nawet całą noc, dlatego kapitan nie miał innego wyjścia, jak prowadzić swój konwój do celu. Na koniec drużyna G natknęła się na nieprzyjaciela i została zatrzymana przez wrogie oddziały policji, które wręczyły śmiałkom mandat za jazdę pod prąd w wysokości 3300 LK (waluta albańska), czyli około 99,5zł. Pielgrzymi dojechali w końcu do obiektu zakwaterowania, który okazał się stać pusty, dlatego teraz rowerzyści śpią na dworze…

Wydaje się, że poprzedni akapit nie jest do końca prawdziwy. Chciałem przedstawić Wam jeden z najmroczniejszych i najgorszych scenariuszy rowerowej wędrówki. Na szczęście był to tylko i wyłącznie blef, który miał na celu uświadomić nas o powadze sytuacji tego typu pielgrzymek. Przeczytajcie teraz, jak było naprawdę…

Rowerzyści rozpoczęli dzień od Mszy Świętej porannej. Następnie zaproszeni zostali na śniadanie – jak wspomniałem już wczoraj we „wtyce” – przez gospodarza wspólnoty domu św. Jana Bosko w Shkoder. Pielgrzymi posilili się i wyruszyli w drogę, podczas której modlili się w szczególności za swoje rodziny…

Dzisiejsza trasa wiodła jednośladowców autostradą przez około 100km. Po pokonaniu tego odcinka drogi śmiałkowie stali już przed miejscem noclegowym u salezjanów. Tak! Czołgi dotarły do Tirany. Pielgrzymom towarzyszyło słońce i dobry humor przez cały dzień. Rowery są w normie i brak w nich oznak zmyślonej kolizji. Wszystko poszło zgodnie z planem. Czy to nie cudownie?

Warto przytoczyć kilka faktów z codziennego życia Albańczyków. Mianowicie w ich kraju spotkać można mnóstwo pojazdów z napędem nożnym, które w pewnym stopniu przypominają rowery. Tak przynajmniej relacjonują członkowie Drużyny G, dlatego ocena może być niejednoznaczna, ponieważ nic na ziemi nie dorówna ich czołgom.

W państwie, w którym aktualnie znajdują się pielgrzymi panuje ogromny szacunek do rowerzystów, jednak trzeba uważać, ażeby nie zginąć. Aczkolwiek jeśli coś pójdzie nie tak mieszkańcy Albanii są w stanie wystawić ofiarom pomnik pamięci, bo w bałkańskim kraju można doszukać się potężnych rowerowych statuetek, stojących na rynkach i placach – aż na myśl nasuwa się przysłowie – „co kraj to obyczaj”.

Rowerzyści mieszkają w ośrodku salezjanów, którego gospodarzem jest ks. Marek Gryn. To on dzisiaj oprowadził śmiałków po Tiranie i zafundował im pizzę z coca-colą, a na zakończenie dnia dał im pieniądze na lody, dlatego pielgrzymi siedzą teraz w kawiarni.

Kończy się pierwszy etap rowerowej pielgrzymki, podczas której rowerzyści modlili się w szczególności za dobrodziejów, za ludzi dobrego serca, za swoje rodziny, oraz za wszystkich tych, którzy w jakiś sposób pomagali im i okazywali swoje serce, a także z dnia na dzień żyli ich poczynaniami. Etap ten prowadził ich przez Bałkany i był zarówno etapem poznania samego siebie, swoich możliwości, zmierzenia się ze swoimi słabościami. Kolejny etap – ostatni już – to Włochy, w których pielgrzymi chcą modlić się przede wszystkim za ludzi wrogo do nich nastawionych, za nieprzyjaciół i niewierzących. Będzie to droga wiary!

 

CIEKAWOSTKA:
Wczoraj wieczorem do piratów zdobywających tajemnicze wieczne miasto dołączył PrayBus. Jego podróż rozpoczęła się Mszą Świętą w kaplicy u Sióstr Szarytek w Żywca. Dzisiaj trzecia ekipa projektu „Rozkręć Wiarę” jest już w Medjugorie, gdzie natrafiła na bardzo życzliwych ludzi. Cały czas pamiętają o nas w modlitwie. Drużyna G twierdzi, że odkąd czterokołowcy dołączyli do wyprawy, jest lżej i raźniej.

HASŁO DNIA:
„Chciałem zobaczyć, czy w Albanii rzeczywiście jeździ się po swojemu i pojechałem na rondzie pod prąd!” – ks. Grzegorz. Okazuje się, że nikt nie zatrąbił na kapłana podczas tego incydentu. Mit został potwierdzony.

WTYKA:
Jutro nadejdzie długo oczekiwany dzień, kiedy to rowerzyści wsiądą na prom płynący do Barii we Włoszech. Jednak zanim to nastąpi, jednośladowcy będą musieli przejechać około 30km rowerem, by dotrzeć do portu w Durres. Prom odpływa o godzinie 23.00 – nie spóźnijcie się.

 

15
BILANS DNIA:

Albania
Zakwaterowani w Tiranie
100 km

Autostrada
Ciepło i wesoło
Rowery w świetnym stanie

POZDROWIENIA:

  • Dla rodziców i wszystkich babci rowerzystów
  • dla. Ks. Marka Gryn
  • dla PrayBusa
  • dla ekipy ks. Piotra

PIOSENKA NA DZIŚ:

Fioretti – Pragnienie

  1832 łącznie przejechanych kilometrów!

 

Wojciech Dobija

<