Dzień 12 – Wtorek, 6 sierpień 2013

Dzień 12 – Wtorek, 6 sierpień 2013

With 0 Comments, Category: Drużyna G, Rzym 2013 Drużyna G,

Rowerzyści wstali wcześnie rano, by zdążyć na czas do Dubrownika. Niestety, nie przewidzieli, że na ich trasie pojawi się ogromny kolos, który będzie trzeba pokonać o własnych siłach. Dzisiaj dla jednośladowców odbyła się wędrówka na szczyt, rodem wzięta z ewangelicznej wyprawy Jezusa na górę Tabor, na którą wyszedł On wraz z uczniami – Piotrem, Janem i Jakubem. Czołgi natknęły się na niespodziankę, czyli 60 kilometrowy podjazd, który mógł wykończyć niejednego z nich. Nie możemy mówić, że była to tylko rowerowa wspinaczka, bo była to przede wszystkim próba samego siebie, bowiem każdy przeszedł dzisiaj wewnętrzny kryzys i musiał sam odpowiedzieć sobie na pytania dręczące go i zmuszające do porzucenia tego wszystkiego, co osiągnął i skierowania się w drogę powrotną. Na szczęście pokusa została zażegnana, a na szczycie każdy przeżył wewnętrzne przemienienie.

Ksiądz Grzegorz zastanawia się, w jaki sposób jego ekipa przetrzymała tak trudny odcinek trasy, ponieważ w trakcie rowerowego rajdu dnia 12 zdarzało się, że i on sam miał chwile słabości. Jedno jest pewne – Bóg był z nimi i nadal jest. Teraz szef grupy jest przekonany, że w takim składzie jest w stanie zdobyć Ziemie Świętą, oczywiście rowerem. Kto wie, może za rok? Tam gdzie dzisiaj byli, tereny przypominają krajobrazy z miejsca, w którym żył i nauczał Jezus Chrystus.

Inaczej świat poznaje się jadąc rowerem. Na pewno jest on piękniejszy i bliższy człowiekowi, który wkomponowuje się w naturę. Okazuje się jednak, że dwukołowiec potrzebuje paliwa w postaci wody, ponieważ jazda 60km pod górę potrafi wykończyć, a płyny w organizmie należy uzupełniać, dlatego w dniu dzisiejszym każdy z ekipy wypił 10l orzeźwienia. Niestety problem pojawił się, kiedy jej zabrakło, ale szybko został zażegnany, bo męska część drużyny zatrzymywała ludzi, by Ci podzielili się z pragnącymi, chociaż jednym przysłowiowym łykiem.

Wspomniałem, że śmiałkowie mieli zamiar dojechać do Dubrownika, jednak cel ten nie został osiągnięty. Ksiądz zlitował się nad grupą i postanowił zatrzymać się w mieście Trebinje. Czołgi rozpoczęły poszukiwania miejsca noclegowego. Pierwszą myślą okazał się być kościół katolicki, niestety nikogo w nim nie było. Następnie dwukołowcy postanowili zaczerpnąć pomocy w cerkwi prawosławnej, jednak kiedy obcy duchowny zobaczył ich – odmówił. Zdegustowani pielgrzymi zapukali do drzwi policji, a później do bram straży. Bezskutecznie, dlatego dzisiejszą noc jednośladowcy spędzą pod gołym niebem na starówce.

Brak zakwaterowania nie przeszkadza śmiałkom w modlitwie, bo potęguje ich przygodę. Przecież nie jest fajnie, kiedy wszystko podaje się na tacy. Trzeba od czasu do czasu zażyć mała dawkę adrenaliny.

Ekipa ks. Grzegorza podziwia grupę ks. Piotra, która osiągnęła średnią prędkość 26km/h. Czołgi tkwią cały czas w górach, więc takich statystyk nie pobiją. Liczy się jednak to, że pielgrzymi mają odwagę stoczyć bój z potężnymi pagórkami!

 

CIEKAWOSTKA:

Kiedy Piotr, Jan i Jakub byli na górze Tabor, gdzie okazali się być świadkami przemienienia Jezusa, czuli się bardzo dobrze, aż na tyle, że nie chcieli wracać i pragnęli, by chwila ta trwała nieustannie. Kiedy ks. Grzegorz wyjechał dzisiaj na swoją własną górę Tabor w Bośni i Hercegowinie stwierdził, że wcale tak dobrze mu nie jest. Zaraz po tych słowach jego rower zmienił położenie, tak, że przednie koło było niżej od koła tylnego, co sugerowało zjazd, który okazał ciągnąć się w nieskończoność przez 10km. Wtedy kapłan zmienił swoje zdanie i powiedział: „Panie Boże, jednak jest mi dobrze!”

 

HASŁO DNIA:

Wiadomo, że kiedy rowerem jedzie się tak długi dystans, jaki śmiałkowie pokonują każdego dnia, trzeba znaleźć czas na przerwę i odreagowanie, każdy z ekipy na swój własny sposób. Maciek rozumie te słowa i przejawia je w tresowaniu muchy, która, jak widać nie odstępuję go na krok już od pewnego czasu.. Oto kilka słów z wykańczającego treningu studenta z owadem: „Bardzo ładnie, bardzo ładnie, trzyj nóżki!”.

 

WTYKA:

Jutro rowerzyści mają zamiar dojechać do Dubrownika w Chorwacji. Mają przed sobą około 30km trasy. Prawdopodobnie i na pewno będzie tam tylko krótka przerwa na zwiedzanie, a później śmiałkowie ruszą nabijać kilometry.

 

12

 

BILANS DNIA:

Bośnia i Hercegowina

Zakwaterowani pod gołym niebem

130 km

Upał

60km podjazd

 

POZDROWIENIA:

  • dla wszystkich modlących się za rowerzystów i wspierających ich

 

PIOSENKA NA DZIŚ:

 

Nebo – Chwała i cześć

 

 

 

1417 łącznie przejechanych kilometrów!

 

Wojciech Dobija

<