Czwartek 19.07 – Dzień 4

Czwartek 19.07 – Dzień 4

With 0 Comments, Category: Istambuł 2012,

Dzisiaj rowerzyści znowu są spóźnieni! Relacje odłożone na dalszy plan – istotniejsze okazało się poszukiwanie noclegu, niż zdanie informacji!  Rozmawiając z nimi dosyć długo przez telefon, próbuje wyciągnąć jak najwięcej informacji i zastanawiam się – jak to musi wyglądać?! Taka walka ze wszystkim! W Rumuni śmiałkowie nie mają załatwionego ani jednego miejsca noclegowego! Jadą w ciemno! Ale życie pisze najbardziej zaskakujące scenariusze! Dlatego i dziś dzień wprawił ich w osłupienie! To wszystko potem! Na koniec rozmowy wspomniałem, że wspieramy ich w Łodygowicach z całego serca i modlimy się za nich każdego dnia! Po głosie stwierdzam – że na ten tekst czekali! :)

Do rzeczy! Byłem troszkę podenerwowany! Codziennie umawiałem się z nimi na relacje o godzinie 19! W końcu sam zadzwoniłem! Jak się okazało, szukali noclegu.. Podjechali do kościoła grekokatolickiego, jednak zostali wyproszeni! Widział to mężczyzna, który przy tym kościele pracuje i zaprowadził rowerzystów do kościoła rzymskokatolickiego. Odprawiana była akurat Msza Święta przez Neoprezbitera! Ksiądz Grzegorz stwierdził, że zaprzyjaźnił się z nim po 3 minutach rozmowy! Rewelacyjny człowiek! Poszukiwanie noclegu zakończone powodzeniem! Nie trwało aż tak długo Większą część tego czasu rowerzyści spędzili… w restauracji! Tak jest! Nowo poznany ksiądz -pracujący w Rumuni – w ramach nawiązanej przyjaźni – za wszystko płaci! A gdzie śpią? W hotelu! To nie wszystko! Nowy znajomy załatwił im już nocleg z pewną kolacją na jutrzejszy dzień! Jednak do  przejechania mają  160km! A warunki są trudne! Jakim językiem się porozumiewają? Wieczorny posiłek to także nadwyrężanie mózgu! Śmiałkowie dzisiaj rozmawiają po niemiecku! Anetka stwierdza, że dobrze im idzie, a w szczególności księdzu Grzegorzowi i Adzie! Gratulujemy tego wysiłku intelektualnego!

Co było wcześniej? Zaraz, gdy „Jednośladowcy” pożegnali Węgry, dali o sobie znać Rumuni, którzy dosłownie nachodzili ich, tylko po to, by dostać euro.. w ostateczności śmiałkowie zostali bez wody i jedzenia! Rowery też były poddawane pod przetarg! Ale oczywiście ich nie oddali!

Trasa była bardzo ciężka! Cały czas w upale rowerzyści jechali pod wiatr! Dlatego prędkość średnio  wynosiła 20km/h! Przyznają, że nie było łatwo! Ale to i tak nie ma wpływu na ich radość, śmiech i żarty! Szczerze mówiąc źle się z nimi rozmawia przez telefon, bo cały czas towarzyszą temu jakieś chichoty dziewczyn, czy też Maćka! Jedzą bardzo dużo, szczególnie czekolady, żeby mieć siłę do pedałowania! Tak by się powiedziało, że to nie wyczyn, ale w rzeczywistości idzie na to bardzo dużo energii!

Na koniec dnia Neoprezbiter udzielił im błogosławieństwa prymicyjnego.. Była to dla nich bardzo wzruszająca chwila! Zapewniają równocześnie o modlitwie w powierzonych im intencjach i dziękują za wsparcie, jakie im składamy! Widać je na każdym kroku! Noclegi załatwiają się same, a droga jest bezpieczna! Nie ma żadnego zagrożenia ze strony gospodarzy! A rowery nawet zostały na noc na zewnątrz! Ja i tak bym się bał, ale oni są chojrakami, przecież zawsze mogą iść na nogach! Oby nie! Bóg jest z nimi!

Dziewczyny w dalszym ciągu są w czołówce ekipy i nie dają się wyprzedzić! Jadą rewelacyjnie! Ksiądz jest z nich dumny! Ja także! Teraz dziewczyny swoje zmęczone ciała, jeśli takowe są mogą zanurzyć w hotelowych łóżkach lub w wannach! Jak donosi Aneta – „Hotele lepsze niż na Costa Brava!”. Czas na relaks

 

CIEKAWOSTKA

Po pokonaniu granicy węgiersko-rumuńskiej krajobraz jak i architektura diametralnie się zmieniła! Nie dość, że Rumuni nachodzą każdego gościa odwiedzającego ich kraj, to jeszcze próbują wziąć -najlepiej wszystko z czym przybył! Wszędzie są jakieś świątynie! Zaczynając od kościołów rzymskokatolickich, których tutaj jest najmniej, poprzez cerkwie aż do kościołów protestanckich! Domy zaś, które są tutaj bardzo bogate, wyglądają jak małe pałacyki z kopułkami! Wygląda to wszystko wspaniale!

 

Nasi rowerzyści spotkali na trasie Polaków, którzy mają ten sam cel – dojechać do Istambułu, jednak podróżują samochodem! Wymienili się nawet numerami, żeby na miejscu móc się ze sobą skontaktować!

 

Dzień 4

 

Bilans dnia:

Węgry, Rumunia

130km

Maksymalna prędkość dzisiaj – 30km/h

Ksiądz Grzegorz uważa, że przejeżdżający ludzie trąbią na nich z radością!

Hasło dnia:

„Umiemy cierpieć luksus” – wzięło się to zapewne stąd, że nocują we wspaniałym hotelu! Kto był na Costa Brava ma jedynie zalążek tego, gdzie teraz są! Tam jest o niebo lepiej!

 

Pozdrowienia dla:

 

  • Rodziców – tęsknimy za Wami, mamy nadzieję, że wy również!
  • Redaktora – o to dla mnie? Kto by przypuszczał!
  • Moniki – Administratora strony! Doczekałaś się w końcu
  • Wszystkich, którzy wspierają nas modlitwą
  • Pana Fijaka – ksiądz cały czas podtrzymuje swoje zdanie – rowery są zmontowane na medal!

 

546

łącznie przejechanych kilometrów!

<