Czwartek 02.08 – Dzień 18

Czwartek 02.08 – Dzień 18

With 0 Comments, Category: Istambuł 2012,

Uwaga! Uwaga! Do wszystkich jednostek! Koniec pościgu za sześcioma rowerzystami! Dzisiaj z samego rana przekroczyli granicę – niech teraz martwi się Turcja! Ale o co chodzi? Przecież oni nic złego nie robią! Nie, może nie robią, ale trzeba im przyznać, że łamią zakazy jak nikt.

Wstali o godzinie 5.00, by 15min później udać się na Mszę Świętą w łacińskim rycie. Po niej zostali zaproszeni na śniadanie do goszczącego ich księdza, który okazał się być wspaniałym człowiekiem i darczyńcą, podobnie jak reszta napotkanych ludzi.. Zjedli z nim śniadanie i wypili poranną kawę. Tamtejszy kapłan stwierdził, że pielgrzymów tak trzeba przyjmować!

Gdy wsiedli na swoje maszyny, po 5 km zobaczyli wrota otwierające przed nimi nowy, nieznany świat! Kupili wizy i ruszyli w dalszą podróż. Od razu widać, że są w innym państwie! Wspaniałe drogi, mały ruch samochodów i piękne lasy.. Jest ekstra, ale w pewnym momencie zbaczają ze swojego kursu. Rowerzyści nie są świadomi, co tak naprawdę na nich czeka. Być może już nigdy nie wrócą do Polski, jednak Kapitan grupy szybko orientuje się, że zgubili drogę i po 13 km błądzenia zawracają. Droga przez 26km była straszna, pełna  ubytków i trudności.

Po emocjach zgotowanych im przez nawigatora ks. Grzegorza dotarli do Safalan, gdzie rozpoczęli poszukiwanie noclegu! Chojraki natknęły się na mężczyznę, który niestety nie mówił po angielsku. Jednak udało im się do niego dotrzeć, że tu chodzi o „LULU”, czyli miejsce do spania. Wziął naszego Lidera do samochodu i zawiózł na kamping. Kiedy ksiądz zobaczył, że musieliby spać pod namiotami – które trzeba rozłożyć, a potem złożyć – oznajmił, ze takowych nie mają. Teraz pewnie żałuje swojej decyzji, ponieważ śpią w „TOTALSYF”, czyli pokoju o wymiarach 5m/5m, w którym okropnie śmierdzi. Tutaj rozchodzi się jednak o cos więcej, o lekcję pokory, zesłaną wprost od Boga przepełnionego wielkim poczuciem humoru!

Teraz bohaterowie cieszą się, bo lada dzień, dokładnie za 100km osiągną swój cel, ale do tego przecież jeszcze daleko, bo wpierw trzeba oglądnąć olimpiadę w telewizji, która o dziwo gdzieś tam się znalazła, no może nie w samym pokoju, ale w jakimś barze. Dobra, nie drążmy dalej tego tematu.

 

CIEKAWOSTKA

Nasi śmiałkowie zapisali się dzisiaj na kartach historii jako jedni z nielicznych, którzy na dwóch kółkach rozwijają niesamowite prędkości!

Mateusz jak zawsze najlepszy – 73km/h

Anetka znana także z naprawdę szybkiej jazdy, prawie dorównała Małemu – 70km/h

Ks. Grzegorz z Adą zaraz za nimi 66km/h

 

Dziewczyny spały wczoraj w bardzo ważnym miejscu – w pokoju,  w który kiedyś zatrzymał się – nie będąc jeszcze papieżem – Jan XXIII.

 

Dzień18

 

Bilans dnia

175km

26km bezsensownej trasy przez niedopatrzenie

Bułgaria, Turcja

Maksymalna prędkość – 73 km/h

 

Hasło dnia:

 

„Strasznie mi się podoba ten kraj!” Maciek

 

Maćku dlaczego? Pamiętamy czemu naszemu bohaterowi podobała się Rumunia? Coś świta? Tak! Spodobały mu się rumuńskie dziewczyny – oczywiście te młode – starsze panie porównał do kobiet z zespołu „Jarzębiny”.. Turcja zaś podoba mu się przez panujące tam zwyczaje.. Kobiety nie maja tam praw i są niczym niewolnice u boku mężczyzn, którzy się z nimi nie liczą. Dlatego i nasze piękne damy, dzisiaj spotkały się z żartami ze strony mężczyzn z grupy. Dobrze chociaż, że spodobały się Turkom, którzy wprost byli zdumieni, że kobiety jeżdżą na „furmankach”.

 

„Z cyklu co u Leosia i przyjaciół”:

 

Wczoraj grupa samochodowa dotarła do Istambułu, żeby przygotować rowerzystom miejsce, a przy tym rozwinąć czerwony dywan na znak ich ogromnego wyczynu! Kiedy zakwaterowali się, rozpoczęli podbój miasta położonego na dwóch kontynentach, ale nie długo, bo trzeba było iść spać. Prawdziwy atak na Hagia Sohpia nastąpił dopiero dzisiaj przed południem. Sanktuarium, a właściwie muzeum, górujące nad miastem wywarło na nich ogromne wrażenie. Kiedy wyszli ze środka byli oniemieni!  Dodatkową atrakcją był Meczet Sułtana.

W jednym – grupa wsparcia – jest ze sobą zgodna, mianowicie życie w Turcji jest bardzo drogie, a przede wszystkim paliwo i jedzenie. Reszty im nie trzeba, by dotrzeć w całości do domu.. No może jeszcze Opatrzności Bożej, ale na to nie ma wystawionej konkretnej ceny!

Zmotoryzowani mieszkają 100m od Cieśniny Bosfor u przemiłego ojca franciszkanina Dariusza, który wyjechał z Polski na misje właśnie w tamte strony!

 

Pozdrowienia dla:

 

  • Rodzin od całej ekspedycji „Tour De Istambuł”

 

2080

łącznie przejechanych kilometrów!

<