Dzień 1 – 02.08.2015

Dzień 1 – 02.08.2015

With 0 Comments, Category: Ziemia Święta 2015,

„Godność osoby ludzkiej jest taka sama bez względu na rasę, narodowość i pochodzenie społeczne..”
św. Jan Paweł II

J 6, 24­35
Wielu szło za Jezusem tylko dlatego, że mogli najeść się do syta, ale czy taka ma być nasza wiara? Wiara
ukierunkowuje nasze życie na cel ostateczny jakim jest zbawienie i życie wieczne. Aby go osiągnąć musimy
przejść przez różne sytuacje, nierzadko trudne i skomplikowane. Nie możemy się jednak zniechęcać. Jezus
tym, którzy pójdą za Nim obiecuje, że nigdy nie będą głodni i nie będą odczuwać pragnienia. W swoim życiu
spotykamy różnych ludzi, bogatych i biednych, smutnych i szczęśliwych, ale to nie od ilości pieniędzy na
koncie zależy nasze szczęście na ziemi, zbawienie i życie wieczne.

Jaka jest moja wiara?
Czym dla mnie jest szczęście?
Czy oceniam ludzi po ich wyglądzie, pochodzeniu społecznym,”stanie konta”?


Dzisiaj Holy Land Team po Mszy Świętej w Konkatedrze żywieckiej i po błogosławieństwie Księdza Władysława Fidelusa oraz pożegnaniu z bliskimi udał się już bezpośrednio na lotnisko w Katowicach.

Na miejscu spotkaliśmy się również z Ekipą katowickiej Telewizji Silesia, z którą podzieliliśmy się naszymi refleksjami na temat tegorocznej Wyprawy. Mimo wcześniejszych obaw odprawa naszych „mustangów” przebiegła zaskakująco szybko, sprawnie i bez problemów. W końcu znaleźliśmy się na pokładzie samolotu, który bezpiecznie dowiózł nas do celu.

W czasie lotu poznaliśmy grupę Pielgrzymów z diecezji tarnowskiej, którzy również dokonali wpisów do Księgi Intencji zapewniając nas o modlitwie. Po wylądowaniu i odebraniu naszych nienaruszonych rowerów udaliśmy się w miejsce gdzie mogliśmy bezpiecznie złożyć sprzęt. Dzięki pomocy rodziny Janusza i Agnieszki Kudziów z Żywca mieliśmy zapewniony transport kartonów niezbędnych do powrotu rowerów. Spotkaliśmy się z niezwykłą życzliwością Alexa i Kuby za co niezmiernie im dziękujemy i obiecujemy naszą modlitwę.

Po wyjściu z lotniska uderzyło nas bardzo gorące powietrze, a przecież była to już 21.00. Czekamy zatem na dzienną saunę:-) Nastroje w Ekipie póki co są bardzo radosne i pozytywne.

Ruszamy… Każdy myśli co nas czeka… I już niedługo możemy się przekonać. Z lotniska ruszamy, uwaga..autostradą. Z informacji tubylców wynika iż spokojnie możemy się nią poruszać. Jedziemy więc zupełnie nieświadomi ciesząc się i pokonując bez większych problemów ok.30 km. Jednak jak mawiają „wszystko co piękne szybko się kończy” tak było i tym razem. Podczas gdy nasza rowerowa pielęgniarka Marcela „złapała gumę” tuż po „złapaniu gumy” przez Macieja zwanego Fabrosem podjechali do nas sympatyczni Policjanci, którzy w pięknym stylu odeskortowali nas do najbliższego zjazdu, przez który niestety (albo stety) nadrobiliśmy około 20 km w ciężkim, górzystym terenie. Jednak to co zobaczyliśmy wynagrodziło nam cały ten trud, Jerozolima przywitała nas wschodem słońca. Czuliśmy się wybrani i kolejny raz poczuliśmy jak bardzo Bóg na kocha. Na miejsce noclegu zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi dojechaliśmy około szóstej rano czasu lokalnego. Udaliśmy się na upragniony, jednak bardzo krótki (ok.trzygodzinny) wypoczynek by pełni sił ;-) wyruszyć śladami Chrystusa już nie na rowerze. Bardzo ważny jest fakt iż nocleg mamy 50 m OD GROBU PAŃSKIEGO :-). Czyż Bóg nie jest wspaniały? :-).

Pozdrawiamy serdecznie naszych bliskich i tych, którzy śledzą nasze zmagania na stronie www.rozkrecwiare.pl


sponsorzy_partnerzy

<